Home Random Page


CATEGORIES:

BiologyChemistryConstructionCultureEcologyEconomyElectronicsFinanceGeographyHistoryInformaticsLawMathematicsMechanicsMedicineOtherPedagogyPhilosophyPhysicsPolicyPsychologySociologySportTourism






Miłosz o Vincenzie

w: La Combe, w: St.Vincenz, Po stronie dialogu, t. I, Warszawa 1983 s. 17-32
Są ojczyzny, które przechowują pamiątki po swoich Napoleonach, ta przechowywała pamiątki po zbójnickim hetmanie i łagodnym mędrcu, który realizował zasady Kazania na Górze. W dziele Vincenza „Na wysokiej połoninie” baśń o nich wyobraża dwa zasadnicze wątki, cywilizacji pasterskiej i chasydyzmu. Dzieło to, w trzech tomach, (…) musi moim zdaniem okryć się patyną, zanim dostarczy inspiracji pisarzom i artystom. Gdyż bywają książki, w których patyna jest niejako przyjęta z założenia, podobnie jak w rzeźbach zyskujących na przygaśnięciu połysku metalu czy granitu. Odgaduję u autora taki właśnie zamiar. Zapewne widzi on z góry materiał w jego liniach i bryłach już płynnych, falistych, niby stopnie w skale zarosłe mchem.

Pomimo tego, że pierwsze opisy terenów, które zamieszkiwali Huculi pojawiły się już w wieku XVI w publikacjach wydanych przez Marcina Kromera (Borysiak 2008: 9), dopiero wiek XIX przyniósł wzmożone zainteresowanie tym regionem. Karpaty Wschodnie stały się celem wycieczek turystycznych, uzdrowiskowych, krajobrazowych czy chociażby ucieczek od zgiełku miasta. Nieodłącznym elementem ożywiającym krajobraz, na fali romantycznych i sentymentalnych wizji, była grupa górali ruskich – Hucułów – pochodzenia rusko – wołoskiego. Huculi mimo częstych zmian przynależności państwowej, gdyż historycznie Huculszczyzna leżała między innymi w granicach państwa polskiego, rumuńskiego, ukraińskiego, zachowali swoją odrębność, specyfikę swojego języka, kultury, tradycji i obrzędowości.

Wiedza Hucułów miała charakter ludowy. Byli obeznani z przyrodą gór, potrafili ją wykorzystywać i w niej funkcjonować. Wiedzieli, że zjawiska przyrody kryją w sobie ukryte znaczenia, możliwe do odczytania przez tych, którzy ich nie lekceważą. Miejscowe podania kazały z szacunkiem wspominać huculskich zbójników. Wymienione powyżej to jedne z licznych elementów wpływających na atrakcyjność ruskich górali dla literatów i pierwszych ludoznawców. (Ołdakowska-Kulfowa 2006: 35-36)

Huculszczyzna i Huculi – opisani oraz spopularyzowani zostali przez tak cenionych badaczy i literatów jak Wincent Pol, Oscar Kolberg, Józef Korzeniowski, Włodzimierz Szuchiewicz, Iłarion Świeńcicki (Libera 2008: 120). Wielość form literackich zastosowanych przez poszczególnych badaczy, ludoznawców i pisarzy zarysował bardzo interesujący, aczkolwiek często nazbyt idylliczny, obraz regionu i jego mieszkańców. Twórczość Stanisława Vincenza również zajmuje bardzo ważne miejsce w huculskiej bibliografii1. Wciąż ma ona bardzo duży wpływ na propagowanie wiedzy o regionie oraz promowanie kultury, tradycji Hucułów. Wychowanie autora w świecie wielokulturowym, bogatym w różnorodne tradycje, miało kluczowe znaczenie dla jego merytorycznego przygotowania do podjęcia pracy nad huculskim eposem Na wysokiej Połoninie. Ponadto dzięki osobistemu doświadczeniu i uczuciu jakim darzył Vincenz Huculszczyznę, jego praca nabrała dodatkowych walorów w postaci rzetelnego, precyzyjnego opisu z jednej, a stworzeniem sentymentalnego obrazu mitycznej Arkadii z drugiej strony.



Pisarz przyszedł na świat 30 listopada 1888 roku w Słobodzie Runguskiej w powiecie Peczeniżyn (Choroszy 2009: 98). Na chrzcie otrzymał imię dziadka ze strony matki, Stanisława Kostki Andrzeja, używał jednak tylko pierwszego imienia, Stanisław. Pochodził z wielonarodowej rodziny. Jego przodkowie byli Polakami, Francuzami, Rumunami, a także spokrewnieni z Ukraińcami, Grekami oraz Ormianami. Miało to niemały wpływ na postrzeganie świata przez Vincenza. Poszczególni członkowie rodziny, osoby związane z domem rodzinnym, środowisko społeczne i przyrodnicze. Wszystko to można uznać za czynniki kształtujące wrażliwość i światopogląd pisarza.

Nazwisko rodowe – de Vincenz – odziedziczył po przodkach, którzy przybyli do Karpat z Prowansji, uchodząc przed zwolennikami rewolucji francuskiej. Dzieciństwo spędził w położonej nad Czeremoszem Krzyworówni, domu rodzinnym matki, gdzie zetknął się z kulturą Huculszczyzny i przyswoił lokalny gwarę. Matka pisarza, lubiąca życie towarzyskie, często wyjeżdżała do Kołomyi na bale. Przywiozła z Krzyworówni chłopkę, której powierzyła do opieki swoje dzieci. Niania Połahna nauczyła Stanisława Vincenza, nazywanego Siuną, gwary huculskiej. Irena Vincenzowa, żona pisarza, w „Rozmowach ze Stanisławem Vincenzem” przytacza wypowiedź pisarza na temat posługiwania się językiem huculskim:

Mój język dzieciństwa nie jest macierzysty, tylko nianiowaty, tj. Połahny, ukraiński. Kiedy jakiś głos wewnętrzny dyktuje mi, co mam pisać, to zawsze w języku niani (Vincenzowa 1996: 130).

Pisarz o wpływie języka niani wspomina również w liście do Wołodomyra Poleka, Ukraińca, który zainteresował się twórczością Vincenza:

Chcę wspomnieć tu wcale ważny dla mnie szczegół, że karmicielka mojej Matki, a moja niania Połahna Slipeńczuk (…) wywarła na mnie największy wpływ, jaki na dziecko można wywrzeć. Przede wszystkim w dziedzinie języka. W okresie, kiedy zacząłem się uczyć, po francusku, a miałem z tym niemało trudności, upominała mnie bardzo sugestywnie: Jeszcze będziesz miał czas mówić pańskimi językami, a teraz mów po ludzku. I pamiętaj synku, abyś nigdy ludzkiego języka nie zapomniał2. Widzi Pan zatem, że językiem ludzkim dla mnie miał być huculski, względnie ukraiński. Z tym w naszej rodzinie nikt nie walczył i wynikiem tego, że posłuchałem niani Połahny jest książka „Na wysokiej Połoninie”, bo szczerze mówiąc, zanim jakąś stronę napisałem, obmyślałem ją w języku ludzkim. (Ołdakowska-Kuflowa 2006: 34 za Vincenz Stanisław, List do Włodomyra Poleka, Lozanna 1.10.1996 r., archiwum S.V., sygn. 17658/II s. 31)

Niania Połahna była również dla pisarza źródłem wiedzy na temat tradycji i kultury Hucułów. Opowiadała mu bajki i podania, on sam obserwował przesądność niani i jej uczestnictwo w obrzędach, które mu opisywała i relacjonowała. (Ołdakowska-Kuflowa 2006: 35) Niania nie była jedyną kobietą z otoczenia Stanisława, którą wspominał. Należy również wskazać postać prababki, która wprawdzie zmarła, kiedy prawnuk miał 7 lat, jednak z jej opisów wyłania się postać o wielu sprzecznościach: z jednej strony religijna, z drugiej posądzana o herezję, właścicielka pokaźnej biblioteki. Z kolei babka Otylia, posiadająca rumuńskie korzenie, odznaczała się fantazją, zamiłowaniem do zabaw i lekkomyślnością, opowiadała wnukowi o przodkach i ich usposobieniu. Matka Siudy, wielokrotnie wspominana, wzbogacała życie syna, przedstawiała mu piękno rodzinnych stron.

Moja mama zaszczepiła mi zamiłowanie do Huculszczyzny. Wszystkie jazdy z mamą były zawsze poznawaniem krajobrazu i utrwalaniem go w pamięci(Ołdakowska – Kulfowa 2006: 38 za: Vincenz Stanisław, list 2.11.1968 r., Archiwum S.V., sygn. 17659/II, s. 241)

Rodzicielka pozwalała dziecku na kontakty z dziećmi reprezentującymi różne klasy społeczne. Należy podkreślić, że rodzina Vincenzów odznaczała się wysokim pochodzeniem. Autor wspominał o tym, że: Bunia lubiła bardzo szczycić się swoim pochodzeniem książęcym, a także od hetmana Jabłonowskiego (Ołdakowska-Kulfowa 2006: 31, za Vincenz Stanisław, List do Konstantego Jeleńskiego, Grenoble 22.05.1965, Archiwum S.V., sygn. 17653/II, s. 440). W liście do Jakuba Elefanta, Vincenz wspomina Zuzannę z Jabłonowskich (Bunia), antydemokratkę, brzydzącą się chłopami a do Żydów odnoszącą się jak arystokratka do zbiedniałych arystokratów. W przypadku matki Vincenza, pozwalała sobie ona wprawdzie na docinki pod kątem kolegów syna, stwierdzając, że Stasia koledzy nazywają się Bletterfeld, Judenfreund, Lederbach, Synojca, Synmatki, Synciotki (Vincenz 1983: 179).jednak nie zakazywała kontaktów z żydowskimi i mieszczańskimi dziećmi.

Nie sposób nie wspomnieć o postaci Stanisława Przybyłowskiego, dziadku pisarza, który przekazał wnukowi wiedzę życiową o zachowaniu się, o wartości ludzi, o książkach, o sztuce, o samej Wierchowynie, a szczególnie o Czeremoszu (Vincenz 1937: 468).Zainteresowania dziadka kulturąlokalną, kontakty z Hucułami, nie pozostały bez wpływu na twórczość Stanisława Vincenza, który poświęcił mu liczne opisy jak i upamiętnił (w wieku siedemnastu lat) jego śmierć poetyckim utworem.

W latach 1898-1906 uczęszczał Vincenz do gimnazjum kołomyjskiego. Tam objawił zainteresowania klasyczną filozofią i literaturą grecką oraz sztuką ludową, którą mógł poznać poprzez zbiory Muzeum Pokuckiego, a przede wszystkim – piątkowe targi, które były żywym pokazem różnorodnego folkloru huculskiego. W tym też czasie w ramach kółka samokształceniowego zaprzyjaźnił się ze Stefanem Vrtel-Wierczyńskim, który po latach wspominał wielkie już wówczas oczytanie Vincenza i jego wrażliwość na poezję. Z kołomyjskiego gimnazjum wyniósł Vincenz również znajomość łaciny i języka niemieckiego, co z kolei pozwoliło mu na lekturę dzieł Homera i Platona oraz klasyków niemieckich (Madyda 1992: 5). Znajomość francuskiego wyniósł z domu, zaś angielski i rosyjski doskonalił w czasie studiów na Uniwersytecie Wiedeńskim w latach 1906-1914 (biologia, sanskryt, slawistyka, filozofia).

Wzorów mających wpływ na poglądy Vincenza należy szukać również poza jego rodzinnym otoczeniem. Lata studiów i czas po wyjeździe z Wiednia również obfitują w postaci, z którymi się utożsamiał. Jako redaktor pisma „Droga”, Vincenz pozytywnie oceniał poglądy marszałka Józefa Piłsudskiego wobec konfliktu polsko – ukraińskiego w 1918 roku. Był zwolennikiem „idei jagiellońskiej” i współistnienia wszystkich grup zamieszkujących te tereny. Cenił sobie również znajomość z Rudolfem Marią Holzampflem, który głosił potrzebę wytyczenia ludziom nowej drogi rozwoju, wyjścia z chaosu poprzez przewodnictwo osób genialnych, które zintegrowałyby społeczeństwo. Mimo iż Vincenz nie zgadzał się z wieloma tezami stawianymi przez swojego szwajcarskiego przyjaciela, wspólne im było zainteresowanie poglądami Nietzschego w odniesieniu do etyki chrześcijańskiej. Holzamplf gościł kilkakrotnie w Słobodzie Runguskiej, jak również zapraszał pisarza do Szwajcarii, gdzie opowiadał Vincenz o Hucułach, ich kulturze, prezentował swoje zbiory etnograficzne. Z kolei zainteresowanie postacią Mahatmy Gandhiego związane było z podziwem dla jego działalności w Indiach i przeświadczenia o wyższości wartości duchowych nad przemocą.

Po zamieszkaniu w Bystrecu, Vincenz miał okazję poznawać bliżej życie Hucułów. Przygotowując się do napisania połonińskiej epopei, sam zaczął gromadzić notatki folklorystyczne, teksty piosenek, podziwiając jednocześnie dokonania swoich poprzedników na tym polu, między innymi Włodzimierza Szuchiewicza i Iłariona Świeńcickiego. W Bystrecu powstał I tom dzieła Na wysokiej połoninie. Prawda starowieku, napisana w latach 30. Jego wyjątkowość zasadzała się przede wszystkim na świadomym zabiegu nadania mu postaci możliwie najbardziej zbliżonej do huculskiej tradycji oralnej przy wykorzystaniu m.in. zbioru gawęd huculskich wójta Żabiego – Petra Danekiwa Szekieryka. Jak zaznacza Olejniczak, pierwotnie dzieło Na wysokiej połoniniemiało składać się z dwóch tomów – Prawdy starowieku i Barwinkowego wianka, którego fabuła osadzona była wokół wesela najstarszej córki dziedzica Krzyworówni, mającego miejsce w 1887 roku. Jednak prawdopodobnie pod wpływem wydarzeń związanych z wojną, w tym ostatecznym rozstaniem ze swoją ojczyzną przez emigrację, rozbudował Vincenz swoją powieść pisząc drugi, najobszerniejszy tom. Tak opisuje swoją decyzję w liście do Mariania Haleniaka z 14 marca 1954 roku:

Pytasz co z Barwinkowym wiankiem. Otóż trzeba by na to odpowiedzieć pytaniem, co jest z dalszymi tomami Połoniny? Więc odpowiadam: między tom pierwszy, który jest Ci tak dobrze znany, a Barwinkowy wianek wsunął się tom drugi, tom nazwany Nowe czasy. „Wsunął się” prawdę mówiąc jak lawina wsuwa się między skały na wiosnę, bo jest spory, bo ogromny i może obszerniejszy niż pierwszy i ciągle jeszcze nie ukończony, ale bądź co bądź co najmniej trzy czwarte tego drugiego tomu ukończone i zapewne precyzyjniej niż pierwszy tom. Tom pierwszy był tłem, a drugi to zderzenie się tego odrębnego świata z nowym światem. Więc (jak) zawsze tam gdzie cienie i ciemne tło, wyrazistość większa i postawa swobody bardziej podkreślona, ale wcale nie zaniedbałem pracy nam Barwinkowym wiankiem, który w rezultacie stał się tomem trzecim. Tak być musiało. Należy tutaj dodać, że ostatni tomNa wysokiej połoninie został wydany dzięki pracy redakcyjnej wdowy po pisarzu Ireny i jego syna Andrzeja. Stanisław Vincenz zmarł bowiem w 1971 roku w Lozannie nie ukończywszy pracy nad Barwikowym wiankiem(Olejniczak 1992: 121).

Specyfika dzieła Na wysokiej połoninie opiera się przede wszystkim na wielości elementów z których się składa. Łączy w sobie elementy powieści, zbioru folklorystycznego, baśni i opisu etnograficznego, w mistrzowski sposób miesza fakty z wyobrażeniami3. Znajdziemy tam encyklopedyczne wręcz opisy geografii, topografii terenu, klimatu, fauny i flory Huculszczyzny, krajobrazu, a co najważniejsze – samych mieszkańców, ich zwyczajów, obowiązków, charakterów, wytworów. Opisy te nie ograniczają się do rdzennych mieszkańców – Hucułów – ale również wygnańców, uciekinierów, szukających na Połoninie swojego nowego spokojnego domu. Wśród nich najczęściej opisywani są Żydzi oraz Polacy. Dowiadujemy się zatem z opisów Vincenza, że rytm życia mieszkańców huculskiej Arkadii wyznaczają pory roku, mityczne opowieści i wszechobecna muzyka, nie zaś, jakby mogło się wydawać, wskazówki zegara. Są oni niejako wrośnięci w „starowiek”, poprzez niejakie wyłączenie się z porządku historycznego na rzecz mitycznego. Dlaczego jednak użyliśmy tutaj sformułowania: „huculska Arkadia”? Cytując Józefa Olejniczaka Huculszczyzna Vincenza to: kraj dziki i zamieszkującym go ludziom nieprzychylny, z surowym klimatem, nawiedzany przez powodzie i klęski głodu; jednak każda próba ingerencji w porządek Natury – choćby nawet w celu ułatwienia życia – spotyka się w „Na wysokiej połoninie” z surową zemstą lub co najmniej z groźnym ostrzeżeniem (…) a temu, kto z własnej woli opuszcza ojczyznę – niebezpieczeństwo przygody i przekleństwo nostalgii (Olejniczak 1992: 133). Tak samo zatem jak w mitycznej Arkadii, mamy do czynienia z krajobrazem górzystym, zamieszkanym przez pasterzy żyjących, mimo trudności, w miejscu którego nie sposób opuścić. Arkadia stała się za sprawą poezji Wergiliusza krainą prostoty i szczęśliwości(Kopaliński 2003: 58) na stałe zapisując się jako taka w kulturze europejskiej. Wyszła poza porządek geograficzny i historyczny, stając się krainą mityczną, symbolizującą wspomnianą wyżej prostotę, szczęśliwość i sielankowość. Tak samo Vincenz sentymentalnie rozpamiętując swoją utraconą ojczyznę (Kowalczyk 1990: 54) stworzył krainę mityczną, na wzór wspomnianej Arkadii. Huculszczyzna namalowana przez niego podług uniwersalistycznych, głęboko humanistycznych kryteriów, mocno eksponując wiarę w człowieka(Trzeszczyńska 2008: 32) stała się przestrzenią idealistyczną, działającą przede wszystkim na wyobraźnię czytelnika.

Językiem użytym przez Vincenza w tekście jest polski wzbogacony stylizowaną gwarą „wymodelowany” na potrzebę dzieła przez samego autora. Cały cykl Na wysokiej połoninie jest językowo ujednolicony, z zastrzeżeniem iż w zależności od podmiotu jest on dyskretnie indywidualizowany. Ponadto istotną cecha języka powieści jest jego dyskursywność objawiającą się w użyciu języka mówionego, wymuszającego odpowiedzi od słuchacza, czytelnika (Olejniczak 1992: 124). Kompozycyjnie Prawdę starowieku zBarwinkowym wiankiem łączy ciągłość fabuły, czasu, zdarzeń powieściowych i struktury, wielogłosowość narracji oraz to, że w obu poza głównym wątkiem znajdujemy opowieści baśniowe i legendowe. Nowe czasy natomiast napisane są z perspektywy jednego narratora, zachowując ciągłość przyczynowo – skutkową opisywanych wydarzeń, a w planie historycznym właśnie tam opisany jest epopeiczny moment w dziejach pasterskiej cywilizacji Hucułów – jej zetknięcie się z przemysłową eksploatacją lasów z jednej oraz z pańszczyzną z drugiej strony (Olejniczak 1992: 123).

Warto dodać, że twórczości literackiej Stanisław Vincenz niejednokrotnie przekonywał, że ukształtowanie krajobrazu przyrodniczego ma wpływ na charakter ludności, sposób funkcjonowania, kształtowanie się świata kultury. Starał się odnaleźć zależność pomiędzy charakterem danej społeczności a ukształtowaniem terenu i jego właściwościami przyrodniczymi. Przekonanie to zostało odziedziczone po wcześniejszych badaczach Huculszczyzny, którzy to właśnie szczególnie charakter i fizjonomię ruskich górali odczytywali utożsamiając je z krajobrazem górskim (Libera 2008: 119). Współcześnie takie podejście wydaje się być przesądne i nietrafne, jednakże rozpatrując je w kontekście ówczesnych reguł budowania wypowiedzi literacko – naukowych w oparciu o określone światopoglądy, ideologie, konwencje artystyczne i programy naukowe, staje się zrozumiałe i celowe, a także odzwierciedla XIX wieczną kondycję etnografii i historiografii polskiej.

Tych kilka wskazanych powyżej elementów sprawiają, że Na wysokiej połoninie jest cyklem niezwykłym. Huculszczyzna będąca utraconą Arkadią pisarza, opisana w ten sposób w jego dziele wciąż ma potężną moc oddziaływania na czytelnika. Jest nie tylko zachowanym obrazem pewnego historyczno – geograficznego porządku, ale także intrygującym zbiorem baśni i legend, co więcej, obie płaszczyzny wciąż się ze sobą przeplatają tworząc intrygującą, mityzującą całość. Stanisław Vincenz nie tylko stworzył arcydzieło literackie, ale co ważniejsze, zachował Huculszczyznę taką, jaka była dla niego samego: mityczną krainą szczęśliwości. Dzięki temu obrazowi wciąż inspiruje i rozkochuje w sobie kolejne pokolenia czytelników.

Współczesna powieść (J. Andrzejewski, T. Konwicki, R. Kapuściński, P. Hille, S. Chwin, O. Tokarczuk, A. Libera)

Popiół i diament – powieść Jerzego Andrzejewskiego, opublikowana po raz pierwszy w 1947 roku pod tytułem Zaraz po wojnie, a następnie w 1948 w wersji zmienionej, pod ostatecznym tytułem.

Autor rozpoczął pracę nad utworem w 1946 roku. Początkowo planował napisać opowiadanie o adwokacie, który trafia podczas wojny do obozu koncentracyjnego, gdzie ze szlachetnego człowieka zmienia się w oprawcę, dręczącego współwięźniów. Utwór jednak rozrósł się do rozmiarów powieściowych, a wątek prawnika stał się jednym z wielu jego elementów. Początkowo utwór publikowany był w tygodniku "Odrodzenie" (1947) pod tytułem Zaraz po wojnie, natomiast rok później ukazał się w wydaniu książkowym jako Popiół i diament[1].

Powieść została wyróżniona nagrodą pisma "Odrodzenie", spotkała się jednak z niechęcią związanych z władzą recenzentów. Co prawda pisarz przedstawił wizję historyczną w sposób dla komunistów korzystny (przemilczał m.in. działania NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa, rolę wojsk sowieckich w przejmowaniu władzy oraz niechęć narodu do rządu komunistycznego), jednak zdaniem publicystów skupionych wokół "Kuźnicy" było to za mało – domagali się oni bardziej jednoznacznego potępienia akowców i postaci Maćka Chełmickiego, zaakcentowania w utworze poparcia społeczeństwa dla nowej władzy oraz ganili postacie PPR-owców jako zbyt mało ożywione duchem partii. Nie podobało im się także smutne zakończenie książki, według nich powieść powinna była nieść więcej optymizmu i wiary w zwycięstwo systemu komunistycznego. Andrzejewski przyjął te zarzuty i w opublikowanej w 1950 roku samokrytyce pt. Notatki. Wyznania i rozmyślania pisarza odciął się od swojej wcześniejszej twórczości, w tym od Popiołu i diamentu[2].

W 1958 roku Andrzej Wajda dokonał ekranizacji powieści, pod tym samym tytułem.

 

Ciemności kryją ziemię[edytuj]

Ten artykuł dotyczy powieści Jerzego Andrzejewskiego. Zobacz też: artykuł o ekranizacji.

Ciemności kryją ziemię – powieść Jerzego Andrzejewskiego, napisana w latach 1955–1957, opublikowana w 1957 roku. Powszechnie uważana za dzieło rozrachunkowe wobec stalinizmu[potrzebne źródło]. Andrzejewski wydał ją po dłuższym okresie niemocy twórczej. Przyczyną tego było m.in. to, że Andrzejewski w okresie stalinizmu był jednym z najaktywniejszych pisarzy wiernych ustrojowi . Aby ukryć prawdziwy cel napisania Ciemności.., pisarz umieścił akcję powieści w XV-wiecznej Hiszpanii (okres działania Świętej Inkwizycji i słynnego inkwizytora Tomása de Torquemady) i wystylizował ją na kronikę historyczną z tego okresu. Ciemności kryją ziemię są uważane za jedną z najwybitniejszych powieści Andrzejewskiego napisanych po 1956 roku[potrzebne źródło].

Tytuł[edytuj | edytuj kod]

Tytuł stanowi nawiązanie do III części "Dziadów" Adama Mickiewicza:

Zaszło słońce, wołają astronomy z wieży. Ale dlaczego zaszło, nikt nie odpowiada. Ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży, lecz dlaczego śpią ludzie żaden z nich nie bada. Przebudzą się bez czucia, jak bez czucia spały

Treść[edytuj | edytuj kod]

Pewnego dnia, w połowie września 1485 roku do miasteczka Villa-Réal przybywa Wielki Inkwizytor Tomas Torquemada w otoczeniu dwustu kilkudziesięciu konnych i pieszych familiantów, czyli domowników Świętej Inkwizycji (zwanych również Milicją Chrystusową). Wywołuje to popłoch mieszkańców. Na jego powitanie nie zjawiają się przedstawiciele władz świeckich (don Juan de Santangel - dowódca, kapitan królewskiego regimentu, który jednak posyła Manuela de Hojeda. Wysłannik usprawiedliwia swego dowódcę chorobą). Podczas modlitwy w kościele Torquemada spotyka młodego dominikanina Diego Manente, przeciwnika Inkwizycji, który zwierza mu się ze swoich poglądów, myśląc, że rozmawia z kimś innym. Gdy zakonnik dowiaduje się, z kim ma do czynienia podnosi rękę, by zabić inkwizytora, lecz powstrzymuje się. Spotkanie kończy się wspólną modlitwą. Wielki Inkwizytor widząc bunt i szczerość Diega decyduje się wziąć go pod opiekę i nazajutrz niespodziewanie mianuje go swoim osobistym sekretarzem. Po objęciu tego stanowiska Diego przechodzi gwałtowną przemianę – z przeciwnika staje się fanatycznym zwolennikiem Inkwizycji. Zostaje mianowany sekretarzem Królewskiej Rady Inkwizycyjnej. Ofiarami jego donosów staje się dowódca straży Torquemady - don Carlos de Sigura (umiera pijąc zatrute przez Torquemadę wino) oraz przyjaciel Diego - Mateo Dara, któremu w przeszłości zwierzał się z wrogości wobec inkwizycji.

Wielki Inkwizytor wymusza na Królu i Królowej dekret nakazujący wygnanie Żydów z Hiszpanii. W pierwszej połowie września 1498 ciężko chory Torquemada udaje się w podróż z Valladolid do Toledo w celu wyjaśnienia zawiłej sprawy Lorenza Pereza - rzemieślnika postawionego przed Święty Trybunał, oskarżonego o szerzenie bezbożnych poglądów: jakoby nie istniały diabły, demony oraz inne istoty piekielne, które zdolne by były zawładnąć ludzką duszą[1]. Po pierwszym przesłuchaniu zmieniono powód oskarżenia na posądzenie o: szerzenie poglądów niezgodnych z naukami Kościoła oraz o udział w rozległym spisku, który miał za cel obalenie przemocą istniejących w Królestwie Katolickim władz świeckich i duchownych[2]. Perez przyznał się do winy oraz ujawnił listę osób, które wciągnął do rzekomego spisku. Wśród nazwisk znalazł się ksiądz Miguel Vargas - proboszcz i spowiednik oskarżonego, który wykazał przy pełnieniu swych obowiązków karygodną ślepotę i na nie mniejsze potępienie zasługujący zanik czujności wobec zła[3]. W święto Józefa Perez oraz jego rzekomi wspólnicy zostali żywcem spaleni na stosie.

Kilkanaście lat później, podczas podróży do Ávila śmiertelnie chorym Torquemadą zaczynają targać wątpliwości. Dochodzi do wniosku, że system terroru, który stworzył, jest szkodliwy i zaczyna tracić wiarę w Boga. 16 września 1498 roku w San Vicente nakazuje Diego ogłoszenie edyktu o rozwiązaniu Świętej Inkwizycji i przywróceniu praw jej ofiarom. Diego jednak odmawia wykonania polecenia, a po śmierci przełożonego uderza go w twarz.

Bohaterowie[edytuj | edytuj kod]

Główni bohaterowie[edytuj | edytuj kod]

· Ojciec Tomas de Torquemada – Wielki Inkwizytor, uchodzący za najokrutniejszego przedstawiciela tej instytucji. Otacza się wyłącznie ludźmi całkowicie mu oddanymi. Propaguje donosicielstwo lub sfałszowane zeznania – jeśli brakuje rzeczywistej winy, gotowy jest ją stworzyć. Uważa, że należy wyzbyć się wszelkich osobistych pragnień i dążeń oraz całkowicie podporządkować się idei religijnej. Uważa, że ludzie są źli i słabi, a więc należy ich zbawiać nawet wbrew ich własnej woli. Wykorzystuje idealizm Diego, dając mu oparcie w idei i korzysta z jego żarliwości dla celów Wielkiej Inkwizycji. Jego ideałem jest społeczeństwo ludzi bezwolnych, którymi można rządzić w sposób absolutny, pragnie stworzyć system, w którym nie ma miejsca na wolną wolę, a publiczne piętnowanie zła jest przestrogą dla innych, strach jest narzędziem, które pozwala utrzymać ludzi w posłuszeństwie wobec władzy. Wierzy w system, który spajałby strach przed wiecznie zagrażającym wrogiem. Wielokrotnie podkreśla, że z wszelkich działań systemu należy usunąć miłość i empatię. Przed śmiercią odbywa rozmowę z Szatanem, który uświadamia mu, że wszystkie pomysły ulepszania świata są dziełem sił ciemności. Szatan mówi inkwizytorowi: Nie jesteś już potrzebny, zrobiłeś swoje[4]. Torquemada, dostrzegając swój błąd, próbuje powstrzymać inkwizycję, jednak nie pozwala mu na to jego uczeń Diego.

· brat Diego de Manente - młody dominikanin, początkowo jest przeciwnikiem inkwizycji, jednak po objęciu stanowiska sekretarza Wielkiego Inkwizytora przechodzi przemianę wewnętrzną i staje się wielkim zwolennikiem tej instytucji. Ma naturę buntownika i idealisty, inkwizycja daje mu oparcie w idei i możliwość czynu. Zdradza swojego przyjaciela Mateo, tym samym niszcząc ostatnią osobę, która przypominała mu kim był niegdyś. Z czasem staje się fanatykiem, propaguje donosicielstwo, budzi lęk u innych. Zostaje sekretarzem Królewskiej rady Inkwizycyjnej. Poproszony przez Torquemadę o rozwiązanie Świętej Inkwizycji i rehabilitację jej ofiar, odmawia. Po śmierci dawnego nauczyciela uderza go w twarz.

Pozostałe postacie[edytuj | edytuj kod]

· don Juan de Santangel - dowódca don Manuela, kapitan królewskiego regimentu, nie przybył by przywitać Wielkiego Inkwizytora, tłumacząc się chorobą. Wraz z don Manuelem, który był przekazał tę wiadomość Inkwizytorowi, zostaje aresztowany przez inkwizycję (przyczynia się do tego don Rodrigo).

· don Manuel de Hojeda - wysłannik don Juana, podczas biesiady, w której uczestniczył także don Rodrigo, źle wypowiadał się o inkwizycji. Wraz z don Juanem zostaje aresztowany.

· don Rodrigo de Castro - rycerz towarzyszący Wielkiego Inkwizytora, po śmierci don Carlosa kapitan domowników, za romans z żydówką pozbawiony majątku i wygnany (doniósł na niego don Lorenzo). Umiera podczas nieudanej próby powrotu.

· don Carlos de Sigura - pierwszy kapitan domowników Wielkiego Inkwizytora, szlachetnie urodzony. Posądzony przez Diego o to, że jest człowiekiem nadto zamykającym się w swych myślach. Umiera pijąc zatrute wino, rzekomo przeznaczone dla Torquemady (w rzeczywistości napój zatruł sam Inkwizytor, pozorując próbę zamachu na siebie, za którą rzekomo miał stać spisek szlachetnie urodzonych obywateli).

· don Lorenzo de Montesa - młody, jasnowłosy domownik Wielkiego Inkwizytora, po śmierci don Carlosa ma za zadanie próbować posiłków Torquemady, chroniąc go przed próbą otrucia. Ujawnia romans don Rodriga z żydówką, po jego śmierci obejmuje stanowisko kapitana.

· brat Mateo Dara - przyjaciel Diego. Diego zwierzał mu się ze swej niechęci i obaw w stosunku do inkwizycji, później jednak, pod wpływem Wielkiego Inkwizytora, Diego oskarża go o ciężkie występki przeciw wierze, tym samym doprowadzając do jego aresztowania i surowego śledztwa..

· Pedro d`Arbuez - zamordowany inkwizytor.

· ojciec Cristobal Galves - inkwizytor Świętego Trybunału, zajmuje się sprawą rzekomej próby otrucia ojca Torquemada, gani przeora Agustina za brak ostrożności, nakazuje przesłuchać Pablo.

· Pablo de Zarate - szesnastoletni zakonnik, przyniósł ojcu Torquemada rzekomo zatruty przez don Carlosa posiłek. Popełnił samobójstwo po złożeniu zeznań obciążających don Carlosa.

· ojciec Blasco de la Cuesta - przeor klasztoru Santo Domingo, marzy o zostaniu biskupem. Kiedy zdradza to marzenie Wielkiemu Inkwizytorowi, ten oskarża go o zdradę powołania. Jednak ostatecznie Torquemada umożliwia mu objęcie biskupstwa Ávila, a po śmierci kardynała de Mendoza zajęcie arcybiskupstwa Toledo i zostanie prymasem Hiszpanii.

· ojciec Agustin d`Acugna - przeor Santa Maria, przeniesiony do pustelni San Inigo.

· don Alfonso Carlos - książę Medina Sidonia, markiz Kadyksu, szlachetnie urodzony, broni don Carlosa przed hańbą.

· markiz de Villena - szlachetnie urodzony, broni don Carlosa.

· don Miguel de Lara - właściciel zamku, w którym zatrzymał się umierający ojciec Torquemada wraz ze swymi domownikami, jego ojciec ożenił się z poganką, wysoko sobie ceni wolność.

· Lorenzo Perez - rzemieślnik z Burgillos, szerzył (...)poglądy, jakoby nie istniały diabły, demony oraz inne istoty piekielne, które zdolne by były zawładnąć ludzką duszą[1], za co został aresztowany i poddany śledztwu, oskarżony o szerzenie poglądów niezgodnych z naukami Kościoła oraz o udział w rozległym spisku, który miał za cel obalenie przemocą istniejących w Królestwie Katolickim władz świeckich i duchownych[2], podczas śledztwa ujawnia rzekomych współpracowników, którzy, podobnie jak i on, zostają skazani na śmierć na stosie.

· ksiądz Miguel Vargas - proboszcz Burgillos i spowiednik oskarżonego Lorenza Pereza, za brak czujności i niedostrzeganie w Perezie zła zostaje poddany śledztwu inkwizycji.

Bramy raju[edytuj]

Forma powieści[edytuj | edytuj kod]

Bramy raju mają formę spowiedzi kolejnych uczestników wyprawy, wysłuchiwanej przez starego zakonnika. Utwór składa się z dwóch zdań, z czego drugie obejmuje tylko cztery słowa (I szli całą noc). Taka konstrukcja powieści ma służyć rozmyciu się podmiotu mówiącego i akcentowaniu uczestnictwa we wspólnocie – kolejne wypowiedzi przenikają się i objaśniają nawzajem, słowa poszczególnych osób nie są wyraźnie rozgraniczone. Niektórzy spośród recenzentów krytykowali budowę utworu, wskazując, że niejednokrotnie jest ona wymuszona, a niektóre ze zdań pobocznych powinny być wydzielone[3].

Zarys fabuły[edytuj | edytuj kod]

Akcja utworu rozpoczyna się podczas wędrówki krucjaty dziecięcej przez francuskie hrabstwo Vendôme, trzeciego dnia powszechnej spowiedzi uczestników wyprawy. Wyznań dzieci wysłuchuje idący na czele pochodu franciszkanin. Jest on pełen niepokoju z powodu nawiedzającego go snu – śnił, że znajduje się na spalonej słońcem pustyni, gdzie słyszał obojętny głos mówiący, że to właśnie jest cel krucjaty – Jerozolima. Przez pustynię wędruje dwójka chłopców, jedyni, którzy przeżyli długą drogę. Kiedy jeden z chłopców upada, drugi postanawia sam kontynuować podróż. Zakonnik orientuje się po ruchach chłopca, że jest on niewidomy, nagle widzi jego twarz i orientuje się, że ślepym dzieckiem jest inicjator wyprawy – piękny Jakub z Cloyes. Pomimo wynikającego ze snu niepokoju zakonnik decyduje się wspierać wyprawę.

Kiedy spowiadają się dzieci z Cloyes, które jako pierwsze dołączyły do Jakuba i wzięły udział w krucjacie, spowiednik orientuje się, że nie są one niewinne, a ich wędrówka do Jerozolimy nie wynika z powodów religijnych. Jako pierwsza spowiada się Maud, przybrana siostra Jakuba, która jako pierwsza poparła go, gdy oznajmił w wiosce, że Bóg nakazał mu poprowadzić dziecięcą krucjatę do Grobu Pańskiego w Jerozolimie, a tym samym zachęciła innych do udziału w wyprawie. Maud wyznaje spowiednikowi, że wzięła udział w wędrówce tylko z powodu swojej wieloletniej, niespełnionej miłości do Jakuba. Drugi ze spowiadających się – Robert, syn młynarza przyznaje, że opuścił starego ojca i wziął udział w krucjacie, aby opiekować się Maud, którą bez wzajemności kocha. Trzecia wyznaje swoje grzechy Blanka, córka kołodzieja. Mówi ona spowiednikowi, że jest zakochana w Jakubie, ale ponieważ on jej nie chce, sypia z Aleksym Melissenem. Rodzice Aleksego zginęli w 1204 roku podczas ataku krzyżowców na Bizancjum. Jeden z uczestników tamtej wyprawy, Ludwik hrabia na Blois zabrał chłopca ze sobą, a 8 lat później nawiązał z nim homoseksualny romans, nie kochał jednak Aleksego, a jedynie pożądał go, zakochany był natomiast w Jakubie. Hrabia na Blois popełnił samobójstwo po nocy spędzonej w szałasie pasterskim Jakuba, tej samej nocy w Jakubie zakochał się Aleksy i ta właśnie miłość skłoniła go do wzięcia udziału w wyprawie. Zakonnik udziela Aleksemu rozgrzeszenia, podobnie jak każdemu innemu ze spowiadających się wcześniej dzieci.

Ostatnim ze spowiadających się jest inicjator wyprawy, Jakub z Cloyes. Opowiada zakonnikowi o tym, że pewnej nocy pod szałasem pasterskim, w którym mieszkał pojawił się Ludwik de Blois. Spędzają razem noc na rozmowie, Jakub zakochuje się w rycerzu, który opowiada mu o tym, że poświęcił życie na odzyskanie Grobu Pańskiego w Jerozolimie z rąk pogan. Miałoby to być dla niego odkupieniem, za wzięcie udziału w wyprawie krzyżowej 1204 roku, która zakończyła się rzezią niewinnych w Bizancjum. Po tej nocy hrabia Ludwik popełnił samobójstwo. Dowiedziawszy się o jego śmierci, Jakub podjął jego marzenie o odbiciu Jerozolimy, zszedł do wioski i poinformował jej mieszkańców, że usłyszał głos Boga, nakazującego mu zebrać dzieci i poprowadzić je w drogę do Ziemi Świętej, ponieważ tylko ich niewinność może spowodować odzyskanie Jerozolimy. Dowiedziawszy się, że objawienie Jakuba było kłamstwem, zakonnik odmawia mu rozgrzeszenia. Następnie staje na środku drogi i próbuje zatrzymać idące dzieci, zostaje jednak przez nie stratowany. Ostatecznie, zdeptany starzec błogosławi wyprawę. Krucjata podąża dalej.

 

Problematyka utworu[edytuj | edytuj kod]

Powieść podejmuje temat wytwarzania się masowych idei i ich oddziaływania na zbiorowość, stanowiąc tym samym rozrachunek Andrzejewskiego z okresem fascynacji komunizmem. W trakcie lektury utworu okazuje się, że pomysł uwolnienia Grobu Pańskiego przez niewinne dzieci jest w istocie iluzją – nie jest oparty na przesłankach religijnych, a stanowi jedynie sublimację pożądania i potrzeby ekspiacji. Pomysł wyprawy krzyżowej został narzucony Jakubowi przez hrabiego Ludwika podczas niespełnionej erotycznie nocy. Źródłem idei jest poczucie winy Ludwika, wywołane udziałem w grabieżach i zdradą idei krucjat, która dokonała się w Konstantynopolu w 1204 roku, a sama wyprawa ma być próbą oczyszczenia z winy zbiorowego podmiotu chrześcijańskiego[4]. Idea ta zyskuje urzeczywistnienie poprzez przeniesienie w działanie erotycznych pragnień młodych uczestników wyprawy, jest w istocie sublimacją tych pragnień. Andrzejewski nawiązuje do inspirowanej m.in. pismami Platona teorii o szczególnych predyspozycjach miłości homoerotycznej – według tej teorii wykluczane społecznie uczucie homoseksualne ma szczególne skłonności do idealizacji i przeniesienia[5]. Oczarowanie duchową i fizyczną urodą Ludwika oraz erotyczne niespełnienie sprawiają, że Jakub staje się inicjatorem krucjaty. Idea jest więc mistyfikacją, a jej duchowy wymiar ukrywa pragnienia cielesne. Jednak zrodzona z iluzji idea nie zostaje w powieści wyśmiana ani skrytykowana – poszukiwanie nadziei i uleganie fikcji jest nieodłączną właściwością ludzkiego umysłu, pozwalającą mu przetrwać w świecie cielesnych pragnień[6]. Co prawda Jakub (jako jedyny spośród spowiadających się) nie otrzymuje rozgrzeszenia (jest mistyfikatorem, uwodzi dzieci fałszywą ideą), ale cała wyprawa zostaje pobłogosławiona przez zakonnika – chociaż fałszywa, jest wyrazem nadziei[7]. Andrzejewski rozpoznaje więc system komunistyczny jako taki, który uwodził poprzez nadużywanie ludzkiej skłonności do wzniosłości i nadziei na wielkość[8].

Rojsty[edytuj]

Rojsty – powieść Tadeusza Konwickiego, napisana w 1947, opublikowana w 1956 roku. Utwór opowiada o losach Stanisława Żubrowicza i jego pobycie w oddziale partyzanckim od 1944 do 1945 roku.

Streszczenie powieści[edytuj | edytuj kod]

Akcja powieści rozpoczyna się latem 1944 roku na Litwie. Bohater powieści ukrywa się przed poborem do wojska, pracując na folwarku pod przybranym nazwiskiem, Stanisław Żubrowicz. Po powrocie do Wilna udaje się do Ewy, dziewczyny, w której jest zakochany. W jej mieszkaniu spotyka grupę partyzantów. Jednym z nich jest chłopak o pseudonimie Aktor, który wyraźnie zaleca się do Ewy. Zazdrosny Stanisław postanawia również zostać partyzantem (wcześniej odwodziła go od takiej decyzji jego nauczycielka z tajnych kompletów).

Stanisław, wraz ze swoim przyjacielem Stefanem, dołącza do oddziału partyzanckiego pod pseudonimem Żubr. Wśród partyzantów spotyka Aktora i dowiaduje się, że jest on uważany za bohatera, ze względu na dużą ilość zabitych (chodzi tu jednak nie o rosyjskich żołnierzy, a o białoruskich chłopów, posądzanych o sympatie bolszewickie). Stanisław i Stefan rozpoczynają swoje życie w partyzantce. Składa się ono głównie z kompromitujących epizodów i bezładnych ucieczek przed rosyjskimi oddziałami. Gdy po jednej z takich ucieczek, oddział odpoczywa w chłopskiej chacie, jeden z żołnierzy, porucznik Kozak, gwałci nieletnią córkę gospodarzy. Żaden z partyzantów nie reaguje. Innym razem, kiedy oddział przebywał w małym folwarku należącym do Pani Korsakowej, broń Stanisława przypadkiem wystrzeliła. Nikt nie został ranny. Podczas jednej z akcji partyzanci niechcący strzelają do jednego ze swoich – Jarzębiny. Rannego zostawiają w lesie, żeby nie obciążać drużyny. Kiedy partyzanci zatrzymują się na dniówkę w folwarku, w którym bohater wcześniej pracował, Stanisław dowiaduje się, że Emilka, dziewczyna, z którą tam romansował, była z nim w ciąży i musiała z tego powodu wyjść za mąż za przypadkowego mężczyznę. W noc, kiedy opuszczają folwark, broń Stanisława przypadkowo strzela i trafia Stefana. Niedługo potem Stefan umiera z powodu odniesionej rany.

Na wiosnę partyzanci dowiadują się, że inne oddziały zostały rozbite. Postanawiają mimo to pozostać w lesie. Stanisław udaje się do Wilna, aby uzyskać legalizację oddziału od dowództwa AK. Odwiedza przy okazji matkę i Ewę, u której spotyka Aktora. Bohater demaskuje jako kłamliwe przechwałki konkurenta. W mieście natyka się również na matkę Stefana, nie mówi jej, że syn nie żyje, przyjmuje od niej rzeczy, które uszykowała dla syna, zakopuje je w ziemi, po wyjściu z miasta.

Podczas jednej z chaotycznych strzelanin, Stanisław zostaje ranny. Powraca do zdrowia w folwarku pani Korsakowej w Podwaryszkach, tam spotyka rotmistrza Orzeszka, komendanta obwodu AK. W tym czasie dostaje list od matki, dowiaduje się z niego, że Ewa wyszła za mąż za Aktora. Zaczyna romansować z mieszkającą w folwarku ukochaną swojego dowódcy, Kwiatka, Celiną. Zazdrosny dowódca prosi go, aby wrócił do oddziału. Stanisław się zgadza, odchodzi z Podwaryszek, nie żegnając się z Celiną.

Tymczasem w oddziale następuje coraz większa demoralizacja. Należący do niego chłopi uciekają, a pozostali żołnierze coraz częściej sprzeciwiają się dowódcy. Ostatecznie pozostaje tylko siedem osób: bohater, Bonza, Kwiatek, Jaguar, Sułtan, Iłgas i Gil. Ta siódemka decyduje się dalej pozostawać w partyzantce, "chodzić do końca", chociaż nie potrafią bliżej sprecyzować czym miałby być ten koniec.

Pewnej nocy oddział ujmuje w chłopskiej chacie dwóch bolszewików. Początkowo partyzanci planują ich zabić, jednak kiedy o poranku orientują się, że jest to dwóch bezbronnych staruszków, ogarnia ich litość i rezygnują z planowanej egzekucji. Innym razem partyzanci znajdują krzyż powstańczy z 1863 roku. Bonza ironicznie komentuje różnicę pomiędzy litewskimi partyzantami, a powstańcami styczniowymi. Partyzanci przeprowadzają udaną akcję zdobywania zaopatrzenia. Po powrocie z niej orientują się, że omyłkowo napadli na folwark rotmistrza Orzeszka. AK uznaje ich więc za bandytów. Niedługo po tym wydarzeniu partyzanci postanawiają się rozbroić. Stanisław odchodzi do Wilna.

Problematyka utworu[edytuj | edytuj kod]

W powieści występują trzy główne warstwy problemowe:[1]:

· deheroizacja partyzantki – powieściowe oddziały partyzanckie są odheroizowane i skompromitowane (brakuje działań wojennych, planu i celu, jedyna udana akcja zostaje omyłkowo przeprowadzona na komendancie AK, a bohater przypadkowo zabija swojego przyjaciela). Konwicki porusza również kwestię braku wyraźnej granicy pomiędzy działaniami partyzanckimi a bandytyzmem (partyzanci strzelają do białoruskich chłopów, dokonują gwałtów).

· oskarżenie międzywojennych wzorców wychowawczych – zbiorowy portret młodych partyzantów pokazuje pokolenie ukształtowane przez literaturę romantyczną i patriotyczne frazesy. Bohater poddaje się nieustannej autoanalizie, porównuje swoje zachowanie do wzorców literackich. Jego zachowania noszą cechy teatralizacji i odgrywania roli[2]. Międzywojenne wzory wychowawcze doprowadziły do zmarnowania patriotycznego potencjału pokolenia. Ten wątek wpisuje Rojsty w literacki nurt obrachunków inteligenckich[3].

· obrona indywidualnego heroizmu – inteligenccy bohaterowie Rojstów pozostają wierni ideałom patriotycznym, nawet w sytuacji pewnej klęski.

Weryfikacja po latach[edytuj | edytuj kod]

W roku 1994 ukazała się książka Ryszarda Kiersnowskiego pt. "Tam i wtedy. W Podweryszkach, w Wilnie i w puszczy. 1939-1945", stanowiąca w dużej części polemikę z "Rojstami". Kiersnowski jako dowódca Konwickiego podczas walk partyzanckich był świadkiem większości z opisywanych wydarzeń, które naświetlił w zupełnie inny sposób, podkreślając niezgodną z rzeczywistością motywację młodych partyzantów, do końca wiedzących, za jakie ideały walczą. Spośród opisanych wyżej wątków "Rojstów" warto nadmienić odejście ukochanej alter ego głównego bohatera po śmierci ukochanego - dowódcy grupy, szczególną więź duchową z powstańcami styczniowymi, walkę z oddziałami partyzantki bolszewickiej czy też ostateczne, dobrowolne rozwiązanie całego oddziału, który spotyka się w pociągu jadącym za linię Curzona.

 

Kalendarz i klepsydra[edytuj]

Kalendarz i klepsydra – utwór prozatorski Tadeusza Konwickiego, opublikowany w kwietniu 1976 r. Zawierał refleksje pisarza na temat współczesnej literatury, czasów stalinizmu, Wileńszczyzny, kondycji ówczesnej i dawnej literatury, anegdoty z życia towarzyskiego i literackiego, portrety prywatne ludzi kultury, uwagi dotyczące własnej twórczości, sylwetkę kota Iwana (który pojawił się później w książce dla dzieci Dlaczego kot jest kotem? autorstwa Konwickiego, z ilustracjami jego żony, Danuty), relacje z podróży do Chin i Ameryki, recenzje filmów i książek.

Przynależność gatunkowa[edytuj | edytuj kod]

Trudno jest określić przynależność gatunkową utworu – posiada on cechy dziennika, ale także eseju i recenzji, łączy w sobie cechy prozy dokumentalnej i fikcji. Krytycy klasyfikowali tę książkę jako: udany pamiętnik, lipny dziennik (Wojciech Żukrowski, Nina Kancewicz-Hoffman), poemat dygresyjny prozą (Jan Walc), esej (Henryk Brzozowski), zamaskowaną autobiografię (Helena Zaworska), żartobliwą powieść w formie pamiętnika (Kazimierz Koźniewski), prozę dokumentalną (A. Wasilewski). Współcześnie Kalendarz i klepsydręsytuuje się w nurcie literatury sylwicznej[1].

Reakcje czytelników i krytyków[edytuj | edytuj kod]

Kalendarz i klepsydra był niezwykle popularny. Tuż po swoim wydaniu recenzowany był na łamach czasopism przez trzydzieści siedem tygodni, jest więc prawdopodobnie najdłużej dyskutowaną w recenzjach książką w polskiej literaturze powojennej[2]. Omawiany był przez najwybitniejsze postacie ówczesnego życia literackiego (m.in. przez Antoniego Słonimskiego i Stefana Kisielewskiego), na łamach większości ówczesnych czasopism (w niektórych nawet kilkakrotnie, np. trzykrotnie w Tygodniku Powszechnym). Książka wzbudziła również duże zainteresowanie na emigracji. Cieszyła się ogromną popularnością czytelniczą (piętnastotysięczny nakład rozszedł się w ciągu zaledwie kilku dni[3], egzemplarze książki pożyczano sobie na krótko pod zastaw 500 zł)[4].

Zainteresowanie krytyków i czytelników wzbudziły ironiczne i cięte portrety postaci z ówczesnego życia kulturalnego (m.in. Stanisława Dygata, Jana Himilsbacha, Marka Hłaski, Romana Bratnego). Gwałtowną reakcję wywołał również zawarty w książce rozrachunek Konwickiego z czasami stalinizmu. Oprócz osobistego wyznania winy i wyjaśnienia przyczyn fascynacji komunizmem (rozczarowanie i złość po nieudanych walkach partyzanckich na Wileńszczyźnie), w książce znalazł się również fragment, który można interpretować jako założenie, że młodzi nie zawinili współpracą z systemem tylko dlatego, że urodzili się o dziesięć lat za późno (Ech, stalinowcy, (...) każda menda, którą ktoś przypadkowo począł o dziesięć lat za późno, może was dopaść (...) na oczach rozbawionej gawiedzi[5].) Taka insynuacja rozzłościła młodych pisarzy, podobnie jak inny fragment książki, w którym Konwicki sugeruje, że są pozbawieni jakiejkolwiek potrzeby buntu i zazdroszczą starszemu pokoleniu powodzenia materialnego. Złość młodych znalazła wyraz w kilku recenzjach, pisanych m.in. przez Piotra Kuncewicza i Stefana Melkowskiego[2]. Z kolei Antoni Słonimski uznał Kalendarz i klepsydrę za doskonały dokument życia w tamtym czasie.

 

Mała Apokalipsa[edytuj]

Ten artykuł dotyczy powieści. Zobacz też: film z 1992 roku.

Mała Apokalipsa – powieść Tadeusza Konwickiego, wydana w 1979 r.

Bohater oraz narrator książki jest pisarzem żyjącym w komunistycznej Polsce. Za namową znajomych z opozycji godzi się na dokonanie protestacyjnego aktu samospalenia przed budynkiem PKiN. Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy bohater zdecydował się na ten ostateczny krok. Książka kończy się słowami Ludzie, dodajcie mi sił. Ludzie, dodajcie sił każdemu na świecie, kto o tej porze idzie ze mną na całopalenie. Ludzie, dodajcie sił. Ludzie...

 

Cesarz (reportaż)[edytuj]

Cesarz (1978) – książka Ryszarda Kapuścińskiego o Etiopii i dworze cesarskim Haile Selassie I za czasów monarchii konstytucyjnej oraz w momencie rewolucji. Sam autor przedstawiał ją bardziej jako fikcję literacką niż reportaż.

Pisarz nie ukazuje członków komunistycznej junty wojskowej, którzy obalili monarchię. Zamiast tego przedstawia relacje byłych członków dworskiej kamaryli, należących do cesarskiej świty (bez podawania jednak ich tożsamości, poza kilkoma wyjątkami). Kapuściński rekonstruuje obraz systemu oczyma ludzi pałacu. Ich beznamiętne relacje, naszpikowane pozornie nieważnymi szczegółami, składają się na wizerunek obalonego reżimu, będąc zarazem dowodami rzeczowymi, świadczącymi o jego zbrodniczości.

Reportaż stał się świadectwem przeszłości, a także zjadliwą satyrą (o groteskowym odcieniu) na system. I to nie tylko na system obowiązujący w cesarstwie Haile Selassie, ale w każdym kraju kierującym się podobnymi zasadami ustrojowymi.

Kapuściński przedstawia model reżimu autorytarnego, którego przykładem jest etiopski dwór i panujące na nim zasady nieczytelności kompetencji, niejawności decyzji, osobistego nadzoru Cesarza i jego boskiej nieomylności. Dopatrywano się w "Cesarzu" pamfletu na totalitaryzm oraz obrazu stosunków w krajach tzw. realnego socjalizmu. Zdaniem niektórych Kapuścińskiemu udało się uchwycić wewnętrzną logikę totalitaryzmu; jednak zdaniem innych dostarczył raczej propagandowego usprawiedliwienia dla przewrotu komunistycznego Czarnego Stalina, tj. Mengystu Hajle Marjama, wspomaganego przez służby radzieckie, NRD, bułgarskie i kubańskie[1][2].

 


Date: 2016-01-14; view: 640


<== previous page | next page ==>
Twórczość Stanisława Vincenza | Osobliwości tematu II Wojny Światowej we współczesnej prozie / poezji
doclecture.net - lectures - 2014-2021 year. Copyright infringement or personal data (0.018 sec.)