Home Random Page


CATEGORIES:

BiologyChemistryConstructionCultureEcologyEconomyElectronicsFinanceGeographyHistoryInformaticsLawMathematicsMechanicsMedicineOtherPedagogyPhilosophyPhysicsPolicyPsychologySociologySportTourism






Pragnienie determinuje to co osiągniemy

"Bezustannie ofiarowuję pełne szacunku pokłony Twym lotosowym stopom, które są cen­nym schronieniem, albowiem wszelką laską ob­darzasz znikomych. Dzięki Swej energii rozprze­strzeniłeś materialne światy, aby wszystkie żywe istoty pobłogosławić obojętnością wobec pra­cy spełnianej dla rezultatów, co można osią­gnąć przez zrealizowanie Ciebie."

Pragnienie jest rzeczą indywidualną i leży w naszych rękach. Każdy z nas jest wiecznie indywidualnością. Opisane jest to w 12 werse­cie 2 rozdziału, gdzie Kryszna mówi, że ty, Ja i wszyscy Ci królowie istnieli, istnieją i istnieć będą Symptomem indywidualności żywej isto­ty jest to, że posiada ona oddzielne pragnienia. Jest tak duża, nieograniczona liczba żywych istot. każda z nich ma swoje własne pragnienia. Pragnienie właśnie determinuje to co osiągnie­my.

Dzięki pragnieniu przyszliśmy do tego świa­ta materialnego, aby cieszyć się niezależnie od Kryszny. Jak tylko sfrustrujemy się tą próbą odbierania materialnych przyjemności, wtedy od razu stajemy się kandydatem do otrzymania wiedzy duchowej. Wtedy możemy znowu pra­gnąć powrócić do świata duchowego. Więc wszystko zależne jest od naszego osobistego pra­gnienia. Jeśli mamy materialne pragnienia to będziemy zostawać w tym świecie materialnym, a jeśli pragniemy rzeczy duchowych, to osią­gniemy je.

Jest nam trudno pragnąć duchowych rzeczy, gdyż nie pamiętamy jak to powinno wyglądać. Z powodu naszych materialnych okryć zapo­mnieliśmy czym jest nasze życie duchowe. Więc myślimy, że jedyny wybór jaki posiadamy to wybór między tym materialnym pragnieniem a innym. W rzeczywistości jesteśmy złapani, bez możliwości wydostania się. Dzięki łasce mistrza duchowego otrzymujemy alternatywę. Dzięki jego osobistemu przykładowi i nauczaniu, widzimy że nie musimy być zaabsorbowani mate­rialnymi rzeczami.

Możemy pragnąć duchowych rzeczy. Ale to jest również problemem, bo na początku nie posiadamy duchowych pragnień. Dlatego też musimy rozwinąć wiarę w słowa mistrza duchowego. Wiarę polegającą na tym, że wierzymy, że jego słowa nie są oszustwem. Ta wiara nie jest taką trudna rzeczą, gdyż on łaskawie przychodzi tutaj i daje nam swoje to­warzystwo. Dlatego też jest polecane, żeby kandydat na ucznia był zaabsorbowany służbą dla mistrza duchowego przynajmniej przez jeden rok. Również mistrz duchowy powinien prze­egzaminować swojego ucznia. Tak aby ktoś przekonał się, że życie duchowe jest rzeczywi­stą rzeczą dzięki przykładowi mistrza duchowe­go.



Dzięki łasce Pana Caitanyi świat duchowy zamanifestował sie w świętym imieniu. Pomi­mo tego, że jesteśmy całkowicie pogrążeni w tym materialnym świecie, święte imię przycho­dzi do nas. Święte imię przyszło do nas bezpo­średnio z Goloki, jako ruch sankirtana. Może­my otrzymać smak do tego świata duchowego, pomimo tego, że jesteśmy jeszcze okryci mate­rialnymi pragnieniami. To pozwoli nam osią­gnąć determinację, żeby zasmakować tego w pełni poprzez porzucenie materialnych pragnień. Jest to szczególna laska Pana Caitanyi Maha­prabhu. Dlatego też powinniśmy skorzystać z daru pana Caitanyi i wejść, przyłączyć się do kirtanu by doświadczyć tego czym jest życie duchowe. Dzięki temu możemy porzucić nasze materialne pragnienia. Albo możemy uregulo­wać je w taki sposób, aby nie przeszkadzały nam w naszym duchowym rozwoju. W ten sposób możemy robić stały postęp w ludzkiej formie życia.

Musimy rozwinąć smak do głośnego in­tonowania świętego imienia. To jest najszyb­szy, najłatwiejszy sposób dla nas na otrzymanie duchowego smaku. Jak tylko będziemy mieli ten smak duchowy to nasz umysł nie będzie w stanie nas ściągnąć. W przeciwnym razie jedynym zadaniem umysłu jest to żeby nas zdegradować. Dlatego Bhagavad-gita mówi, że umysł jest największym wrogiem.

Początkiem jogi jest pytanie jak kontrolować umysł. Głośne intonowanie jest najbardziej efektywnym sposobem, aby ujarzmić umysł. Widzimy to w praktyce, kiedy pod­czas kirtanu wszystkie nasze zmysły są zaanga­żowane w tańczenie. Sri la Prabhupada powiedział, że kirtan jest jedynym miejscem, gdzie nie myślimy o życiu seksualnym. Ta atrakcja se­ksualna jest bardzo dominująca w tym świecie materialnym i nikt nie jest wolny od tego uwa­runkowania. Można to jedynie przystrajać w ten czy w inny sposób, ale wszystko sprowadza się do życia seksualnego.

Gdy tylko rozwiniemy odrobinę atrakcji do intonowania, możemy zapomnieć o tym życiu seksualnym. Życie seksu­alne jest manifestacją dualizmów. Kobieta i mężczyzna jest to początek dualizmów, dwoi­stości. Te dualizmy w świecie materialnym za­wsze powodują problemy. Śrila Prabhupada pisze tutaj w znaczeniu, że kiedy awansujemy w życiu duchowym to stajemy się jednym z Pa­nem. Stanie się jednym z Najwyższym nie po­woduje utraty naszej indywidualności, ale sta­jemy się jedni na platformie brahmana. Powie­dziane jest tutaj, że kiedy osiągniemy prawdziwą wiedzę to teoretycznie staniemy się jednymi z Najwyższym, a kiedy rzeczywiście zaczniemy spełniać służbę na płaszczyźnie brahmana, czyli w świadomości Kryszny, wówczas będziemy więcej niż wyzwoleni, gdyż osiągniemy platfor­mę życia duchowego.

Zadowalanie zmysłów, ta materialna przyjemność jest centralną rzeczą w tym świecie materialnym. Jest to automatycz­nie platforma dualności. Jest osoba, która chce dominować i jest osoba, która jest zdominowa­na. Nie ma jedności w tym przypadku. Może to być dla nas niezrozumiale na tym etapie, ale w niebie duchowym mimo, że jest indywidualność i odrębność istot, to jednak jest również jedność. Powinniśmy przyjąć to, wierząc. W tej jedno­ści jest rzeczywista satysfakcja. Nie ma więcej konfliktów, dlatego, że każdy dobrowolnie spełnia wolę Pana. Na tej platformie jest doskonała harmonia.

Na materialnej platformie muszą być konflikty. To życie seksualne jest takie przycią­gające, gdyż myślimy, że przez połączenie sie z kimś osiągniemy prawdziwą platformę harmonii. Kiedy wchodzimy w to, wówczas realizujemy, że w tym związku nie ma prawdziwej harmonii. Gdyż mężczyzna chce zadowolić swoje zmysły i kobieta chce zadowolić swoje zmysły, a to prowadzi z pewnością do konf1iktu Inaczej jest gdy jesteś świadomą Kryszny głową rodziny i umieszczasz Krysznę w centrum i wtedy może nastąpić harmonia. Widzimy to w naszym ruchu świadomości Kryszny, gdzie mał­żeństwa współpracują ze sobą i są harmonijne. Czy są jakieś pytania?

Pytanie: Nie słychać.

Odpowiedź: Takiej osobie można dać możliwość za­smakowania w czymś innym, na przykład w pra­sadam. Dać jej to, do czego ona czuje atrakcje. Ale ostatecznie, tak jak mówiłem na początku każdy jest indywidualnością. Dlatego nie myśl, że możesz uratować kogoś innego. Nawet guru nie myśli, że może kogoś uratować. On rozu­mie, że Kryszna jest jedynym, który może ura­tować wszystkich. Jeśli Kryszna zainspiruje ja­kąś osobę, żeby przyszła, to ona przyjdzie, w przeciwnym razie nie można jej zmusić. Najlepszą rzeczą, którą możemy zrobić to reprezen­tować Krysznę w najbardziej czysty sposób i to spowoduje, że ta osoba będzie przestrzegać na­szych instrukcji. Ale jeśli nie zgodzi się prz­estrzegać tych instrukcji, jest to jej sprawa. Jest tak wiele niewinnych osób, dlatego nie musi­my tracić zbyt wiele czasu nad osobą, która nie chce być uratowana. Oczywiście poza sytuacją, kiedy mamy jakieś materialne przywiązania do tej osoby. To właśnie miał na myśli Chrystus, przychodząc i mówiąc: że ja nie przyszedłem po to by dać pokój, ale po to by zainicjować wojny, nawet pomiędzy członkami rodziny. Nie stawaj się zbyt przywiązana do rezulta­tów swojej pracy. Staraj się w szczery sposób, zgodnie ze swoimi możliwościami, prezentować ten ruch świadomości Kryszny, a rezultaty po­zostaw już Krysznie. Bądź ostrożna i nie obcuj z osobami, które nie są zainteresowane. Dlate­go, że one nie są zainteresowane świadomością Kryszny, ale możesz być pewna, że czymś są zainteresowane. Każdy ma smak do czegoś. Więc jeśli ty nie będziesz chciała przyjść do Kryszny to w jakiś sposób rywalizujesz z nimi. Nie polecamy by obcować z osobami, które negują wyższość Najwyższego Pana. Ponieważ sta­niemy się tacy jak oni. I również zaczniemy my­śleć jak oni, że nie mam atrakcji do tego ruchu świadomości Kryszny.

Pytanie: W jaki sposób w święto Pana Nrsmhadevy, powinniśmy modlić się do Niego?

Odpowiedź: Możemy modlić się do Pana Nrsmhadevy oto, by usunął z naszego serca i umysłu wszelkie ateistyczne idee, które możemy mieć. Hiranyakasipu był największym ateistycznym demonem. Pan Nrsmhadeva pojawił się szczególnie po to, aby ochronić swego wielbiciela i zabić I Hiranyakasipu My w naszych sercach również mamy małych Hiranyakasipu, którzy tam sobie siedzą. Powinniśmy modlić się do Pana Nrsmhadevy, by rozdarł, zabił te małe de­mony w naszych sercach.

Pytanie:Nie słychać (..) Jak powinniśmy poczuć atrakcję do świętego imienia, jak Maharadża po­czuł tą atrakcję?

Odpowiedź:Podstawową rzeczą jest to co powiedział Bhaktisidanta Sarasvati Thakura, że rano po­winniśmy bić nasz umysł. Widzimy, że jak tyl­ko zaczynamy intonować, to nasz umysł staje się bardzo aktywny i koncentrujemy się na jego czynnościach. To nazywane jest nieuważnym in­tonowaniem. Z nieuwagi biorą początek wszy­stkie inne obrazy. Dlatego musimy pokornie skupić się na świętym imieniu. Musisz ułożyć swoje życie w taki sposób, byś miał odpowie­dnią ilość snu, żeby w godzinach rannych nie przysypiać. Musi być to dla ciebie naj ważniej­sza rzecz do zrobienia. Pozwoli Ci to skoncen­trować na odpowiedniej liczbie intonowanych rund i stopniowo musisz poprawiać tą prakty­kę, Gdy ćwiczysz, to z czasem stajesz się lep­szym. My praktykujemy to intonowanie, ćwiczymy się w tym i poprawia się ono.

Pytanie: Maharadża powiedział, iż umyślnie koncen­truje się na dżapa i że powinniśmy go bić. Czy mógłby powiedzieć o tym ze szczegółami?

Odpowiedź: To oznacza, że kiedy umysł staje się zbyt aktywny, to spychamy na bok myśli i powracamy do intonowania świętego imienia. Realizu­jemy co ma miejsce. Zamiast skupić uwagę na świętym imieniu, skupiamy uwagę na tym co podsuwa nam umysł. Więc należy z powro­tem skupić uwagę na intonowaniu. Po kilku minutach znowu możemy zobaczyć, że zwra­camy uwagę na to co podsuwa nam umysł, a nie na świętym imieniu. To znów zawraca­my uwagę na święte imię. To znaczy prakty­kowanie. Tak jak dziecko uczy się chodzić, upada, wstaje i próbuje chodzić, znowu upa­da, znów próbuje chodzić i tak dalej. W ten sposób po jakimś czasie może chodzić bez upadku. Oczywiście w przypadku intonowa­nia to może zająć dwadzieścia, trzydzieści lat. To jest moment w którym nasza determina­cja i cierpliwość będzie sprawdzana. Ale nie zajmie nam dwudziestu, trzydziestu lat otrzy­manie odwzajemnienia, by kontynuować tą praktykę. Nie osiągniemy może czystego in­tonowania, ale otrzymamy realizację, że to intonowanie będzie oczyszczone i w ten spo­sób będziemy mieli siłę i atrakcję żeby dalej intonować. Jedną rzecz, którą zobaczyłem i którą bhaktowie mogą zaobserwować, jest to, że kiedy wielbiciele przychodzą rano do świą­tyni, to składają pokłony. Kiedy składają pokłon i mówią Pranama mantrę, powinno to być omówione na tyle głośno, żeby inni mogli ją słyszeć. Nie musicie krzyczeć, ale wypowiadajcie ją normalnym głosem, tak jak normalnie mówicie.

Pytanie: Jak uwolnić się od pragnie­nia czerpania korzyści?

Odpowiedź:Poprzez obcowanie z tymi, którzy są wolni od działania dla korzyści. Przez rozumienie, że jeśli oddasz wszystko Krysznie to nie stracisz. Jest to twoim interesem, żeby wykorzystać wszystkie owoce w służbę dla Niego i w ten sposób będzie wszystko wła­ściwie wykorzystane w służbę dla Kryszny. To doprowadzi nas do etapu atma nivedana, gdzie zrealizujemy, że również należymy do Kryszny więc jaka jest kwestia posiadania czegoś oddzielnego od Niego. W ten sposób, na tym etapie nic będziemy widzieli żadnej rzeczy, która jest oddzielna od Kryszny i to jest ta jedność o której mówiliśmy. Wszyst­ko należy do Kryszny, ja należę do Kryszny, rezultat, który wypracowałem należy do Kry­szny. Więc w tym sensie jest jedność między nami. I to jest fakt, nie ma nic poza Kryszną. Ale maja powoduje, że myślimy że jesteśmy oddzieleni, niezależni. Jedynie będąc w mayi, mamy tą mentalność cieszenia się owocami pracy.

Pytanie:Nie słychać.

Odpowiedź: To zmniejszanie może mieć miejsce przez to, że ty zwiększasz swój smak do dys­trybucji książek. Czasami Śrila Prabhupad mówił, że dla nauczających nic ma zasad. Ale powiedział: nie wykorzystujcie tego Dla oso­by, która widzi Krysznę w sercu każdego, zasady nic są takie konieczne. Przynajmniej wszyscy intonują 16 rund bardzo uważnie i co do tego powinniśmy być bardzo dbali i ostrożni. Jeśli potrafisz utrzymać wysoki po­ziom świadomości Kryszny w ciągu dnia, to nie jest niczym złym, że nie masz rano trzy­godzinnego programu. Jestem pewien, że poświęcacie jakiś czas na czytanie. Wtedy gdy wracacie do świątyni możecie nadrobić te kirtany, które tracicie. Musisz być wystar­czająco inteligentny by móc sprawdzić, prze­analizować swoją własną świadomość. Jeśli nie jesteś ożywiony swoją służbą i świado­mością, to coś jest nic tak. Możesz zwrócić się do swojego autorytetu, żeby mieć więcej kirtanu rano. Ci którzy żyją w świątyni dla nich program poranny jest o wiele bardziej ważny, dlatego, że oni nie mówią innym o Krysznie przez cały dzień. Dla przykładu mogą pakować kadzidła i dla nich jest waż­ne żeby mieć więcej wykładu, więcej kirtanu. Jedyną osobą którą możesz oszukiwać, jesteś ty sam, poprzez robienie jakiś skrótów. Bądź szczery i poważny odnośnie pozycji w jakiej jesteś i odnośnie swojej świadomości.

 

 

Rok 1996, Śrimad Bhagavatam 3.20.48-51

Poświęcanie się jest naszą naturą

Żywa istota, kiedy niewłaściwie wykorzysta swoją niezależność staje się uzależniona od praw natury materialnej. Oryginalnie wszyscy jesteśmy świadomi Kryszny, ale przez niewłaściwe użycie naszej wolności jesteśmy uzależnieni od ścisłych praw natury materialnej, Myślimy, że osiągniemy jakąś korzyść przez przyjście do świata materialnego i próbą panowania nad tą naturą materialną. Myślimy, że w ten sposób będziemy szczęśliwi.

Powinniśmy poświęcić nasze skłonności do panowania nad naturą materialną i w zamian za to zaangażować się w służbę dla Najwyższego Pana. Więc możemy zrozumieć zaawansowanie czy własne skłonności do słuzby dla Pana w takiej proporcji, w jakiej porzucamy pragnienie dominowania nad materialną naturą. I dopóki nie poczujemy smaku, nie będziemy skłonni do tego procesu ofiar, dopóty nie uwolnimy się z niewoli materialnej natury. Ponieważ teraz jest Kali-yuga i jest to najbardziej upadły wiek i dlatego, z powodu lenistwa ludzi do duchowego rozwoju, ten proces jest bardzo łatwy. I procesem dla tego wieku jest kirtana-yajńa, czyli intonowanie Świętego Imienia. To intonowanie powinno odbywać się dla przyjemności Pana. Powinniśmy intonować w ten sposób myśląc, jak możemy gloryfikować Pana. Tendencja jest taka, że staramy się ustawić siebie w centrum. Jeżeli tylko w szczery sposób porzucimy ten egoizm, zapomnimy o korzyściach, o swojej własnej pozycji i zaczniemy płakać intonując Święte Imię, możemy osiągnąć sukces. Ale jest to trudne intonować w ten sposób dlatego, że nawykliśmy do gloryfikowania siebie samego. Szczególnie to pragnienie gloryfikacji jest dominujące w życiu seksualnym. Tak jak królowie, którzy widzieli Rukmini na ofierze stwierdzili, że jest ona tak piękna, że to piękno jest właśnie godne ich. Natomiast Rukmini jest Boginią Fortuny, jest żoną Pana i jej przeznaczeniem jest bycie towarzyszką Pana i tylko Pan może się nią cieszyć. Natomiast pod wpływem energii materialnej, te żywe istoty myślały, że ona jest dla ich korzyści. Więc ta tendencja jest w każdej uwarunkowanej duszy, że wszystko ma być dla mojej przyjemności. Dlatego widzimy w świecie materialnym tyle chaosu. Ponieważ każdy posiada taką mentalność, istnieje konflikt interesów, który jest dominujący, ponieważ każdy kocha siebie najbardziej i każdy myśli, że cokolwiek jest wspaniałego, miłego w tym świecie, powinno zdarzyć się mnie, powinno do mnie przyjść. Więc istnieje wiele kłótni odnośnie kobiet, odnośnie pieniędzy, kto osiągnie największą korzyść w tym świecie. Cała atmosfera jest zdominowana tym wysiłkiem. Od indywidualności do indywidualności, od społeczności do społeczności, od narodu do narodu, od rasy do rasy, od gatunku do gatunku. W ten sposób jest bardzo wiele zakłóceń. Z powodu iluzji przyjmujemy to życie jako wszystko we wszystkim i w ten sposób tracimy sposobność podjęcia życia duchowego. Pierwszą lekcją od mistrza duchowego jest wiedza, że to życie jest jak sen i nie jest to nasze prawdziwe życie. Nie powinniśmy przywiązywać się do materialnych rzeczy. Ale po to, aby odwiązać się od tych materialnych rzeczy musimy mieć to pozytywne przywiązanie do duchowych czynności. Ale kiedy słyszymy, że musimy coś poświęcić dla przyjemności Pana, nie jest to dla nas atrakcyjna propozycja. Dlatego widzimy, że w rzeczywistości ludzie nie są zainteresowani życiem duchowym. Dlatego, że muszą poświęcić coś dla przyjemności Pana. Ale mistrz duchowy, który opanował już sztukę tego poświęcenia, tych ofiar, może nauczyć nas jak to robić i pokazać, że jest to bardzo satysfakcjonująca czynność dlatego, że w każdej chwili poświęcamy się.

Z każdą chwilą ucieka nam życie. Jak na przykład mamy pewną ilość pieniędzy i codziennie wydając, tracimy te pieniądze. Podobnie, mamy pewną ilość dni do przeżycia i każdy dzień jest nam zabierany. To poświęcenie się jest naszą naturą, jest naszym uwarunkowaniem, nie możemy uciec od tego. Ale zamiast poświęcać się dla przyjemności Pana, my poświęcamy się dla stworzonych idoli. Poświęcamy się żonie, dzieciom, narodowi. Ale wszystko zaczyna się od miłości do siebie samego. I następnie kochamy nasze rozprzestrzenione ja. A dlaczego tak jest? Ponieważ nie znamy naszej prawdziwej tożsamości. Ponieważ przyjmujemy to ciało i umysł za tożsamość, za nas samych, dlatego nigdy nie osiągniemy satysfakcji w tej służbie. Ale jak służyć Panu? Tutaj wymagana jest pomoc, przewodnictwo osoby, która już służy Panu. Dlatego pierwszym obowiązkiem jest zadowolić mistrza duchowego. Kiedy on jest zadowolony, możemy wiedzieć, że Pan jest zadowolony. Czy są jakieś pytania?


Pytanie: Chciałem zapytać o intonowanie. Kiedy intonuje w moim sercu postrzegam różne zanieczyszczenia (dalej już pytanie jest niezrozumiałe).


Odpowiedź: Kryszna będzie zadowolony kiedy staniesz się czysty. Dopóki nie staniesz się czysty, jak On może mieć intymną relacje z tobą? On pragnie mieć coraz to nowe relacje, więc chciałby cieszyć się z tobą. Dlatego nie jest zadowolony, kiedy jesteś w nieczystym stanie, gdyż nie może cieszyć się tobą tak jak chce. Dlatego przychodzi, wypowiada Bhagavad-gitę, aby dać nam szansę oczyszczenia się. Przychodzi tutaj, pojawia się w świecie materialnym, ma tyle wspaniałych rozrywek, tak abyśmy przez pamiętanie o nich, słuchanie o nich, gloryfikowanie, wielbienie tych rozrywek mogli się oczyścić. I wtedy kiedy stajemy się czyści, On jest szczęśliwy, gdyż może mieć intymną relację z nami.


Pytanie: Kiedy mówimy o rozrywkach Kryszny w materialnym świecie, czy możemy analizować tylko te, które mamy opisane w Kryszna Book, czy też możemy analizować również to co obecnie dzieje się w ISKCONie?


Odpowiedź: Nie tylko rozrywki Pana, ale również rozrywki Jego wielbicieli są oczyszczające. Zatem jeżeli będziemy pamiętać czynności Śrila Prabhupada, to będzie miało ten sam efekt.

Pytanie: Maharadża mówił, że przeszkodą jest to, że nie chcemy, żeby Kryszna był w centrum, tylko chcemy sami być w centrum. Czy jest to jedyną przeszkodą, czy poza tym istnieją jeszcze jakieś inne?


Odpowiedź: To jest główna przeszkoda, od której jest tak wiele różnych odgałęzień. Jeżeli faktycznie umieścimy Krysznę w centrum i będziemy o Nim pamiętać i nigdy nie będziemy o Nim zapominać, to wszystko inne podąży w ślady. Kiedy Jezus Chrystus był zapytany, jakie jest główne przykazanie, to powiedział, że powinieneś kochać Boga, całym sercem, duszą, ze wszystkich swoich sił całą swoja istotą. Więc jest to cel, środek czyli sposób i cel wszystkich procesów religijnych.


Pytanie: Słyszałem, jak jeden wielbiciel mówił, że Bhaktivinod Thakura jadł ryby. Czy to prawda?


Odpowiedź: Może. Lubisz ryby? (odpowiedź – nie). Kiedy Śrila Prabhupada był zapytany odnośnie Jezusa, który jadł ryby, to on powiedział, że Jezus mógł jeść cokolwiek, mógł zjeść cały świat, ale my nie powinniśmy go imitować, takiego wielkiego wielbiciela. Więc Bhaktivinod w swoich młodych latach działał jak zwykły materialista. Kiedy osiągnął pewien wiek, to nawrócił się na waisznawizm i od tego momentu już ściśle przestrzegał wszystkich zasad.

 

 

 

Kraków, Śrimad Bhagavatam 3.4.29

Najpierw zasłuż, potem możesz pragnąć


„Śukadeva Gosvami odpowiedział: Mój drogi królu, przekleństwo braminów było jedynie pretekstem, ale rzeczywistym faktem było najwyższe pragnienie Pana. Pragnął On zniknąć z powierzchni Ziemi po uprzednim odesłaniu niezwykle licznych członków Swojej rodziny. Pomyślał Sobie w ten sposób.”

„Teraz opuszczę ten materialny świat i widzę, że Uddhava – najprzedniejszy z Moich bhaktów jest jedyną osobą, której mogę udzielić bezpośredniej wiedzy o Sobie.”

 

Może być wiele tajemnic w związku z pojawianiem się i odchodzeniem Pana. On sam mówi w Bhagavad-gicie, że: "ten, kto zrozumie rzeczywistą tajemni­cę mojego pojawiania się i moich czyn­ności nie będzie musiał ponownie przyj­mować narodzin w tym materialnym świecie". Co tu mówić o pojawianiu się i czynnościach Pana, gdy nawet nie je­steśmy w stanie zrozumieć, jak rozwija się dziecko w łonie, jak rodzi się z wie­loma różnymi cechami. Jest to niczym cud, mikroskopijne nasienie i jajeczko tworzą dziecko. Jest to materialne zda­rzenie, a co tu mówić o duchowym poja­wianiu się i odchodzeniu. Jeśli chcemy przeniknąć to zdarzenie musimy zdobyć kwalifikacje. Jest to za­tem naturalne dla bhakty, że myśli on: "jak mogę stać się kwalifikowany; je­stem okryty, urodziłem się w ignoran­cji, proszę daj mi pochodnię wiedzy, dzięki której będę mógł widzieć co jest czym". Kryszna wyraźnie obiecuje: "jeżeli bę­dziesz czcił mnie z oddaniem, dam ci po­trzebną inteligencję, byś mógł zbliżyć się do Mnie". Zatem czczenie Pana z pełnym oddaniem powinno być naszym pierwszym interesem. Nie należy też ufać swojej logice i rozu­mowaniu, gdyż ostatecznie wszystkie te rze­czy są materialne. Za pomocą logiki nie możemy nawet zrozumieć tego materialne­go świata np.: gdy w nocy patrzymy na nie­bo, to widzimy tak wiele gwiazd. Pojawia się więc pytanie: czy to gwiaździste niebo kończy się w pewnym momencie, czy też ciągnie się tak bez końca. Czy naukowcy, ze swoimi teleskopami i wielkimi mózgami, mogą odpowiedzieć na to pytanie? Nie, nie mogą. Nawet jeśliby mogli, to nadal jest to tajemnicą, gdyż jeśli wszechświat się kończy, to co jest zanim, a jeśli się nie kończy, to jak to zrozumieć. Muszą więc przyznać, że niektóre rzeczy są niepojęte. Ponieważ jednak jesteśmy bardzo nadęci, analizujemy coś znikomego i później: myślimy, że jesteśmy znawcami. Możemy wziąć orzech do ręki, przeanalizować go i powiedzieć: "tak, teraz wiem co to jest", możemy poznać jego kolor, smak wszystkie cechy. Tymi samymi zmysłami nigdy nie będziemy mogli poznać Pana, jednak moż­na Go poznać, gdy przyjmiemy właściwy proces. Pan ma również kolor, którego jed­nak nie zobaczymy tymi materialnymi zmysłami, ma również smak i zapach. Jeśli jednak chcemy zrozumieć te cechy, to mu­simy rozwinąć duchowe zmysły. To ozna­cza, że musimy uregulować nasze material­ne zmysły. Dopóki jednak materialne zmysły przy­ciągają nas do materialnych obiektów zmy­słowych, to jak to jest możliwe, żeby jedno­cześnie rozwinęły się duchowe zmysły? Dla­tego początkiem życia duchowego jest kon­trolowanie zmysłów. Praktykujemy to i do­świadczamy, że jest to wielką walką.

Może­my zadedykować się z determinacją, ale wi­dzimy, że nie zawsze odnosimy sukces. Wie­my, że ten proces jest autoryzowany, mamy śastry, mistrza duchowego, towarzystwo bhaktów, szczerze go podejmujemy, jednak nadal umysł i zmysły są tak potężne, że cza­sami odnosimy porażkę. Dlatego całą naszą energię powinniśmy skupić na staniu się kwalifikowanymi w śravanam, kirtanam, tak by stać się ekspertem w słuchaniu, intono­waniu, pamiętaniu, ekspertem w służeniu Panu, ekspertem w pujy- czyli czczeniu Pana. Jest to właściwe wykorzystanie naszej energii.

Mamy różne natury, więc nie każdy bę­dzie chciał się stać ekspertem w ten sam spo­sób. Ktoś może mieć skłonności do zarabia­nia pieniędzy, niech więc użyje tego talen­tu i przeznaczy je w służbie dla Kryszny. Prak­tycznie mówiąc, gdybyśmy mieli atrakcyj­ną świątynię, tyle osób by tu przychodziło. Tak jak w Ameryce, w New Vrndavan, gdzie sami bhaktowie zbudowali pałac Prabhupada. Było to miejsce bardzo odizolowane, odległe od jakiegokolwiek miasta lub na­wet drogi. Ale ponieważ bhaktowie byli za­inspirowani, by zrobić coś wspaniałego dla Śrila Prabhupada - zbudowali piękny pałac. Później setki osób przyjeżdżało autokarami by go oglądać. Jeśli więc chcecie zarabiać pieniądze lub zrobić coś wspaniałego, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jeśli chcecie być uczonymi, to mamy tak wiele książek. Widzimy jak Kryszna Kszetra Prabhu bardzo głęboko i wni­kliwie studiuje filozofię, pisze książki o czczeniu Bóstw. Możemy więc służyć Krysznie na różne sposoby, zależnie od naszej natu­ry. Jest tyle niewinnych osób, które można przekonać by próbowali zrozumieć tę filo­zofię. Dlatego potrzebujemy również bhak­tów, którzy będą wychodzić sprzedawać książki i wyjaśniać tę wiedzę ludziom. A gdy przyjdą oni do nas, chcąc zrozumieć co ro­bimy, to musimy być w stanie pokazać im czym jest ten proces. To jest właśnie radą Kryszny w Bhagavad­-gicie, że "cokolwiek jesz, dajesz w darze lub ofierze powinno służyć Mojej satysfakcji". Jednakże jesteśmy tak niekwalifikowani, że wszystko chcemy robić dla własnej satysfak­cji. Dlatego musimy dostać się pod przewo­dnictwo sadhu, którego obowiązkiem jest przecinanie tych przywiązań, niszczenie egoizmu ucznia. Kryszna Kszetra Prabhu opowiadał mi o swo­im pobycie w Chorwacji. Prezydentem pew­nej małej świątyni był tam jego uczeń, który zakochał się w młodej bhaktince, zakłóca­jąc tym samym atmosferę całej świątyni. Chciał on zostawić swoją żonę i powtórnie się ożenić. Kryszna Kszetra Prabhu powiedział mu, by wyjechał razem z nim. To jest wła­śnie obowiązkiem guru, korygowanie i karcenie ucznia: "Nie, nie możesz mieć nowej żony! Co to jest? Cyrk. Próbujemy dawać przykład, jesteś na wiodącej pozycji lidera świątyni. Chcesz mieć niedozwolony seks?". Najpierw musimy sami zauważyć nasze dyskwalifikacje i zrozumieć, że po­trzebujemy pomocy. Jeśli to zrozumiemy wówczas możemy otrzymać pomoc.

Wczoraj rozmawiałem z Marią, wszyscy wiecie jak czasami mówi ona, że chce być guru. Ma jednakże wielkie trudności by zo­stać uczniem. W tym momencie nawet nie jest kwalifikowana by być uczniem. Dlate­go musimy przekonać ją, pomóc jej zrozu­mieć, że najpierw powinna zostać pokor­nym uczniem, zamiast myśleć, że jest guru.

Śrila Prabhupad mawiał: "najpierw zasłuż, potem możesz pragnąć". Jest to choroba nas wszystkich, pragniemy tak wieku rzeczy, a nie jesteśmy kwalifikowani. Dlatego bardzo ważne jest byśmy byli obiektywni wobec naszej pozycji. Wtedy możemy zrealizo­wać, jaka jest nasza rzeczywista sytuacja i jeśli jesteśmy szczerzy w ocenie samych siebie, możemy czynić stopniowy postęp. Ale jeśli będąc na bardzo niskiej pozycji myślimy, że jesteśmy wielce zaawansowa­ni, to nigdy nie zrobimy postępu. Dlatego prawdomówność i szczerość jest tak waż­na.

Jeżeli nie możemy być uczciwi wobec siebie, ponieważ jesteśmy tak przyzwyczajeni do oszukiwania, to przynajmniej bądź­my uczciwi wobec siebie na tyle, by przy­jąć przewodnictwo osoby, która powie nam jaka jest nasza prawdziwa pozycja. I to jest obowiązkiem mistrza duchowego, korygo­wanie ucznia - a nie schlebianie mu, gdyż wtedy zaczyna on myśleć, że jest kimś szczególnym. Lepiej jest więc prezentować się jako głupiec przed mistrzem ducho­wym.

Pan Caitanya dał nam przykład. Mimo, że był on samym Bogiem, Najwyższą Oso­bą, to jednak przed mistrzem duchowym przedstawił się, jakby nic nie wiedział. Dla­tego, gdy spotkał się z Prakaśanandą Sara­svatim, ten zapytał go: "dlaczego nie stu­diujesz Vedanty, jest to obowiązkiem san­nyasma". Pan Caitanya odpowiedział: "To może być obowiązkiem sannyasina, ale ja nie jestem zwykłym sannyasmem, jestem bardzo upadły i mój mistrz duchowy powie­dział mi bym po prostu intonował tę maha­mantrę. Intonuję ją i widzę, że przez to into­nowanie stałem się trochę szalony, czasami się śmieję, czasami płaczę, czasami tańczę, czasami upadam na ziemię. Udałem się więc do mojego mistrza duchowego i spytałem: Jaką mantrę mi dałeś? Wówczas on mi po­wiedział, że takie zachowanie jest sympto­mem miłości do Boga. Jestem więc bardzo szczęśliwy kontynuując to słuchanie i into­nowanie". Oczywiście, gdy nadarzyła się okazja by wyjaśnić filozofię Vedanta-sutry to Pan Caitanya wypowiedział całe tomy fi­lozoficznych komentarzy. Bhakta bowiem znać dobrze filozofię, nie uważa się jednak za kogoś bardzo uczonego, ponieważ rozu­mie, że jakąkolwiek ma wiedzę jest to wie­dza Pana i jedyną rzeczą jaką robi jest to, że powtarzają. Ta wiedza jest nam dana, wiel­biciel przekazuje ją ludziom nie myśląc, że jest kimś wielkim, nie jest to jednak fałszy­wa pokora. Działając w ten sposób zawsze możemy otrzymać łaskę Pana. Pan jest bardzo chętny by rozdawać ją, zwłaszcza w swojej postaci jako Caitanya Mahaprabhu. Gdy więc zostaniemy sługami Pana Ćaitanyi z pewnością otrzymamy Jego łaskę.

 

 

Śrimad Bhagavatam 10.1.43

,,O umyśle, mój bracie... porzuć pragnienie zadowalania zmysłów''


„Kiedy ciała świetlne na niebie, takie jak Księżyc, Słońce i gwiazdy odbijają się w takich płynach jak woda lub olej, z powodu ruchu wiatru wydają się mieć różne kształty, czasami okrągłe, czasami długie i tak dalej. Podobnie, kiedy żywa istota, dusza, zaabsorbowana jest materialnymi myślami, z powodu ignorancji utożsamia się z różnymi manifestacjami, innymi słowy, z powodu agitacji wywołanej siłami natury materialnej, oszałamiana jest przez twory umysłu.”

Objaśnienie Śrila Prabhupada: Werset ten jest dobrym przykładem, dzięki któremu można zrozumieć różne pozycje wiecznej duszy w świecie materialnym i to, w jaki sposób dusza przyjmuje różne ciała (dehantara-praptih). Księżyc jest nieruchomy i jest jeden, ale gdy odbija się w wodzie lub oleju, z powodu ruchów wiatru zdaje się przyjmować różne kształty. Podobnie, dusza jest wiecznym sługą Kryszny, Najwyższej Osoby Boga, lecz kiedy zostaje umieszczona w materialnych siłach natury, przyjmuje różne ciała, czasami jako półbóg, czasami jako człowiek, pies, drzewo itd. Pod wpływem mayi, złudnej mocy Najwyższej Osoby Boga, żywa istota sądzi, że jest tą osobą, tamtą osobą, Amerykaninem, Hindusem, kotem, psem, drzewem czy czymkolwiek. To nazywane jest mayą. Kiedy ktoś uwalnia się od tego oszołomienia i rozumie, że dusza nie należy do żadnego kształtu tego materialnego świata, usytuowany jest wówczas na platformie duchowej (brahma-bhuta).

Realizacja ta czasami wyjaśniana jest jako nirakara, czyli bezforemność. Ta bezforemność nie oznacza jednakże, że dusza nie ma formy. Dusza posiada formę, lecz zewnętrzna, agitująca forma, którą przyjmuje z powodu materialnego zanieczyszczenia, jest fałszywa. Bóg również opisany jest jako nirakara, co oznacza, że Bóg nie ma materialnej formy, lecz jest sac-cid-ananda-vigraha. Żywa istota jest integralną cząstką najwyższej sac-cid-ananda-vigraha, lecz te materialne formy są tymczasowe, czyli złudne.Zarówno żywa istota, jak i Najwyższy Pan mają oryginalne, duchowe formy (sac-cid-ananda-vigraha), ale Pan, Najwyższy, nie zmienia Swej formy. Pan pojawia się takim, jakim jest, podczas gdy żywa istota pojawia się dlatego, że materialna natura zmusza ją do przyjmowania różnych form. Kiedy żywa istota otrzymuje te różne formy, utożsamia się z nimi, a nie ze swą oryginalną, duchową formą. Skoro tylko żywa istota powraca do swej oryginalnej, duchowej formy i zrozumienia, natychmiast podporządkowuje się formie najwyższej, Osobie Boga. Wyjaśnione jest to w Bhagavad-gicie (7.19). Bahunam janmanam ante jnanavan mam prapadyate. Kiedy żywa istota po wielu, wielu narodzinach w różnych formach, powraca do swej oryginalnej formy świadomości Kryszny, podporządkowuje się lotosowym stopom najwyższej formy, Krysznie. To jest wyzwolenie. Jak Pan mówi w Bhagavad-gicie (18.54):

brahma-bhutah prasannatma na śocati na kanksati samah sarvesu bhutesu mad-bhaktim labhate param

,,Ten, kto jest usytuowany w transcendentalny sposób-od razu realizuje Najwyższego Brahmana i staje się w pełni radosny. Nie rozpacza nigdy ani niczego nie pragnie, jednakowo ustosunkowanym będąc do każdej żywej istoty. W tym stanie osiąga czystą służbę oddania dla Mnie.''

Podporządkowanie się najwyższej formie jest rezultatem bhakti. Ta bhakti, czyli zrozumienie swej własne pozycji, jest całkowitym wyzwoleniem. Dopóko ktoś jest pod wpływem bezosobowego zrozumienia Absolutnej Prawdy, nie posiada on czystej wiedzy, lecz musi dążyć do osiągnięcia takiej wiedy. Kleśo`dhikatars tesam avyaktasakta-cetasam Bg.12.5. Chociaż ktoś może być zaawansowany duchowo, to jeśli jest przywiązany do bezosobowej cechy Absolutnej Prawdy, nadal musi bardzo ciężko pracować, jak wskazują słowa kleśo`dhikatara, które oznaczają ,,większe cierpienie.'' Jednakże bhakta z łatwością osiąga swą oryginalną pozycję w duchowej formie i rozumie Najwyższą Osobę Boga w Jego oryginalnej formie.

Kryszna osobiście wyjaśnia formy żywych istot w Drugim Rozdziale Bhagavad-gity, gdzie wyraźnie mówi do Ardżuny, że On, Ardżuna i wszystkie inne żywe istoty, które poprzednio były w swych oryginalnych formach, są oddzielnymi indywidualnymi istotami. Były indywidualnościami w przeszłości, są nimi obecnie i w przyszłości wszystkie zachowają swoje indywidualne formy. Jedyna różnica polega na tym, że uwarunkowana żywa istota pojawia się w różnych materialnych formach, podczas gdy Kryszna pojawia sie w Swej oryginalnej formie duchowej. Na nieszczęście osoby, które nie są zaawansowane w duchowym rozumieniu, sądzą, że Kryszna jest niczym jeden z nich i że Jego forma jest niczym ich materialne formy. Avajananti mam mudha manusim tanum aśritam (Bg. 9.11). Kryszna nigdy nie jest zarozumiały z powodu materialnej wiedzy i dlatego nazywany jest acyuta, podczas gdy żywe istoty upadają i są zaagitowane przez naturę materialną. Taka jest różnica pomiędzy Najwyższym Panem a żywymi istotami.

W związku z tym należy zauważyć, że Vasudeva, który był usytuowany na pozycji transcendentalnej, poradził Kamsie, by nie popełniał dalszych grzesznych czynów. Kamsa, reprezentant demonów, był zawsze gotów zabić Krysznę, czyli Boga, podczs gdy Vasudeva reprezentuje osobę usytuowaną transcendentalnie, dającą narodziny Krysznie (Vasudeva jest synem Vasudevy). Vasudeva pragnął, by jego szwagier Kamsa zrezygnował z grzesznego czynu zabicia swej siostry, gdyż rezultatem takiej agitacji przez naturę materialną byłoby t, że Kamsa cierpiałby nieustannie. W innym miejscu w Śrimad Bhagavatam (5.5.4), Rsabhadeva również mówi:


na sadhu manye atmano`yam
asann api kleśada dechach

Dopóki żywa istota jest uwikłana w karmiczne czynności tzw szczęścia i niedoli, będzie otrzymywała określone ciała, w których będzie poddawana trzem rodzajom cierpień z powodu materialnej natury (tritapa-yantrana). Zatem osoba inteligentna musi uwolnić się od wpływu trzech sił materialnej natury i ożywić swe oryginalne ciało duchowe poprzez zaangażowanie się w służbę oddania dla Najwyższej Osoby, Kryszny. Dopóki ktoś jest materialnie przywiązany, dopóty musi przyjmować proces narodzin, śmierci, straości i choroby. Dlatego rada jest taka, by osoba inteligentna, zamiast uwikływać się w tzw. dobre i złe czynności karmiczne, zaangażowała swe życie w czynienie postępu w świadomości Kryszny, tak aby zamiast przyjmować następne materialne ciało (tyaktva deham punar janma naiti), mogła powrócić do domu, z powrotem do Boga.

Trivikrama Swami: Jest to wspaniały werset i cudowne znaczenie Śrila Prabhupada. Tak naprawdę, znaczenie to wyjaśnia cały ruch świadomości Kryszny. Można by z tego stworzyć taki krótki esej i rozprowadzać go. Problem polega na tym, że błędnie utożsamiamy się ze swoim ciałem i umysłem. Lecz kiedy to dostrzegamy i jesteśmy inteligentni, to zobaczymy, że rezultatem jest frustracja. Dusza sama w sobie jest z natury radosna ananda mayo` byasat, pełna radości. Kiedy jednak utożsamia się z tym ciałem i umysłem, wydaje się, że tak bardzo cierpi. Powinniśmy więc głęboko wniknąć w tę sytuację, używając swojej inteligencji i zobaczyć, iż jesteśmy właśnie w takim stanie. Nie powinniśmy się zbyt przejmować tymczasowymi rzeczami, które się pojawiają. Zgodnie z naszym przeznaczeniem zobowiązani jesteśmy do cieszenia się jak i do cierpienia z powodu warunków materialnych. Jeśli próbujemy się dostosować do tych rzeczy i poświęcamy na to czas, to tracimy go. Wszyscy usiłują stworzyć sobie szczęśliwą sytuację, ale jest sfrustrowany, ponieważ w życiu każdego pojawia się cierpienie. Nikt nie próbuje cierpieć lecz cierpienie ciągle przychodzi. Dlaczego tak jest? Z powodu przeznaczenia. Więc Pan Caitanya Mahaprabhu radzi nam je tolerować.

Nie oczekujmy, że zostając wielbicielami pozbędziemy się wszelkich kłopotów w życiu. Pandavowie byli najbardziej zaufanymi wielbicielami Kryszny, ale mieli tak wiele problemów. Musieli patrzeć jak obrażano ich żonę, oszukano ich i zabrano królestwo, zostali wygnani do lasu na wiele lat. Później zmuszeni byli walczyć w tak trudnej bitwie i podczas tej bitwy widzieli jak zabijano ich syna. (Cierpieli) do tego stopnia, że nawet dziadek Bhiszma był zdumiony widząc ogrom problemów przez jakie musieli przechodzić. Co tu mówić o Pandavach- sam Bhiszma, zobaczcie ile on przechodził problemów. Nie powinniśmy więc oczekiwać, że nasze życie będzie pogodnym żeglowaniem. Jeśli jednak nauczymy się tolerować wszystkie te przeciwności, nasza przyszłość będzie promienna. Rada Pana Caitanyi jest taka, by być bardziej tolerancyjnym niż drzewo. Lecz by zachować taką tolerancyjną postawę należy mieć wiedzę. Wtedy będziemy przyjmować cierpienia w sposób filozoficzny, myśląc, iż jest to tylko namiastka reakcji, choć byłem tak grzeszny i jeśli przyjmę to zmniejszy się suma moich grzesznych reakcji, a Kryszna jest tak łaskawy, że pomimo bardzo trudnej sytuacji, mogę nadal kontynuować służbę oddania w każdych warunkach, wszystkie moje reakcje skończą się i będę w stanie wejść do królestwa Boga i będę w stanie wejść do królestwa Boga i będę czerpać satysfakcję z mojej służby.'' Bhaktivinod Thakur powiedział: czy jesteś w szczęśliwym czy nieszczęśliwym stanie, po prostu kontynuuj służbę oddania, a wówczas doświadczysz, że te problemy nie są tak naprawdę poważne.

Kiedy tańczysz w kirtanie, to widzisz jak wszystkie problemy odchodzą. Można powiedzieć, że to jest właśnie proces, który dał nam Pan Caitanya. Po prostu kontynuować intonowanie, a wówczas wszystkie te sukha- duhkha znikają, ponieważ dusza doświadcza ananda w kirtanie. Zaś ta ananda rzeczywiście usatysfakcjonuje duszę. Można wówczas być szczęśliwym w każdym położeniu. Możemy nie być dostatecznie zaawansowani, żeby mieć taką realizację, ale poprzez inteligencję powinniśmy zrozumieć, że osiągnięcie takiej platformy jest możliwe. Dlatego należy podjąć proces, który nas do tego doprowadzi. Oto właściwy użytek z inteligencji- kontynuowanie naszej służby, intonowania nawet jeśli nie mamy wielkiego entuzjazmu, aby to robić. To właśnie oznacza robienie czegoś z poczucia obowiązku. Aczarya przydziela nam obowiązki. Mamy na przykład polecenie, aby wstawać wcześnie rano. Możemy czuć, że jest to problem, może się to nam nie podobać, ale jest to rozkaz aczaryi. Potem musimy intonować Hare Kryszna i to również może stanowić problem.

Kiedy umysł nie jest szczęśliwy wszystko wydaje się być problemem. Dlatego początkiem jogi jest kontrola umysłu. Raghunath das modli się do swojego umysłu: ,,O umyśle, mój bracie...'' i pociesza umysł mówiąc: ,,porzuć pragnienie zadowalania zmysłów''. Umysł jest wszakże tak silny, że pomimo inteligentnego doradzania nadal może odrzucać te rzeczy. Bhaktisiddhanta mawiał, że każdego poranka powinniśmy bić umysł butem tysiąc razy, wówczas umysł może zgodzić się na bycie kontrolowanym. W innym wypadku, jeśli będziemy obojętni na (to co robi) nasz umysł, on nas z pewnością zdegraduje i zamiast intonować Hare Kryszna będziemy intonować ,,o jaki jestem biedny, jaki jestem biedny''', ponieważ umysł poda nam tak wiele powodów do niezadowolenia i że nasz przypadek jest taki szczególny więc ostatecznie nie musimy przestrzegać poleceń aczaryi. Dlatego musimy odrzucić umysł. W innym wypadku będziemy coraz bardziej cierpieć. (...) I tak potajemnie czerpiemy przyjemność widząc jak inni mają kłopoty. W ten sposób czujemy się wyżsi. Jest to jednak bardzo głupia mentalność. Raghunath das porównuje to do kąpieli w urynie osła. Możemy kąpać się w moczu osła i myśleć: ,,Och, teraz się oczyszczam'', ponieważ lejemy jakiś płyn na głowę myślimy- ,,teraz się kąpię.'' Tego rodzaju kąpiel nie oczyści cię. Podobnie, kiedy szukasz błędów w innych, myślisz: ,,to sprawi, że ja będę w porządku. Ponieważ widzę, że inni wielbiciele popełniają błędy, dlatego jestem w porządku.'' Ale to, że inni są w błędzie wcale nie oznacza, iż ja jestem w porządku. Możesz mieć rację, że oni błądzą lecz to wcale nie oznacza, że ty jesteś w porządku. Lepiej wykorzystaj swój czas na zdobycie kwalifikacji, które umożliwią ci zobaczenie własnych błędów i poprawić twoją mentalność czy świadomość. Będziesz w stanie tego dokonać, o ile pragniesz służyć Panu. Jeśli szczerze będziesz pragnął służyć Panu czy Jego reprezentantowi, ich misji, będziesz mógł stać się transcendentalny i przekroczyć swoje problemy. Taka jest mentalność waisznawy. Czerpie on przyjemność ze służenia. Jest usatysfakcjonowany gdy widzi, że inni wielbiciele są zadowoleni z jego służby, jest szczęśliwy widząc, że jego mistrz duchowy jest usatysfakcjonowany. Lecz jeśli uczynimy nasz umysł sędzią- nigdy nie będziemy szczęśliwi.

Umysł zawsze chce być najwyższym, chce być Bogiem, więc jak może być szczęśliwy. Nawet na najlepszej pozycji ciągle będzie chciał jeszcze lepszej pozycji i wciąż będzie zaniepokojony. Tak jak Hiranyakaśipu- miał najwyższą pozycję w świecie materialnym. Wszyscy półbogowie mu służyli, nie miał żadnego wroga, gdyż był bardzo potężny. Miał wszelkie udogodnienia do zadowalania zmysłów. Lecz mimo wszystko, jak mówi Śrimad Bhagavatam, wciąż rozglądał się nerwowo, to znaczy, że nie był usatysfakcjonowany, ponieważ nie znajdował się na swojej oryginalnej, szczęśliwej pozycji. Więc szczęśliwi możemy być dopiero wtedy kiedy dochodzimy do punktu rzeczywistego bycia bhaktą. Wówczas rzeczywiście doświadczany słodkiego smaku służby oddania. Więc zostańcie bhaktami i bądźcie szczęśliwi. Czy są jakieś pytania?

Pytanie: Co oznacza w praktyce to bicie umysłu butem?

Odpowiedź: Praktycznie oznacza to, że skoro tylko umysł zaczyna nas niepokoić, natychmiast go poskramiamy, nie dajemy mu żyć. Kiedy umysł zaczyna fantazjować, wycofujemy swoją świadomość z tej sytuacji i na powrót stajemy się świadomi tego, co robimy, co intonujemy, sprzątamy. Umysł przedłoży nam tak wiele zakazanych koncepcji i będziemy śnić w tej fantasmagorii. Tracimy wówczas szansę, by żyć chwilą obecną. Lecz przyjęcie swojej pozycji wymaga odwagi. Możesz myśleć: ,,jak mogę przyjąć tę pozycję- jestem taki szlachetny, taki inteligentny.'' Więc zamiast uznać pozycję na której się znajdujemy, śnimy o pozycji, na której ,,powinniśmy'' się znajdować. Tak jak w tej historii o człowieku, który robił kubki z gliny. To był bardzo biedny człowiek i rozpoczął interes od jednego kubka, który właśnie zrobił. Myślał: ,,jak sprzedam ten kubek to będę miał dość pieniędzy na zakup składników na następne dwa- trzy kubki. A kiedy sprzedam te kubki to będę ich sprzedawać coraz więcej i więcej. I wkrótce będę miał tak wiele kubków, że stanę się bogatym człowiekiem. A kiedy będę bogaty, bez trudu zdobędę żonę. A jeśli żona nie będzie mnie słuchać- kopnę ją.'' I myślał o tym tak intensywnie, że w tym marzeniu kopnął i rozbił ten jeden kubek i nie miał już nic. Jest to stan snu na jawie. Umysł będzie tak marzył i marzył. ,,Gdybym tylko poślubiła tamtego człowieka zamiast tego, wtedy byłabym szczęśliwa.'' Musimy porzucić tego rodzaju głupie życie mentalne.

Pytanie: W znaczeniu Śrila Prabhupad mówi, że dobre i złe uczynki przywiązują nas do tego świata materialnego. Co to są za dobre uczynki, które są w gruncie rzeczy złe, gdyż przywiązują nas do świata materialnego?

Odpowiedź: O, jest tak wiele pobożnych uczynków: otwieranie szpitali, pomaganie biednym, gdyż nie ma granic tego rodzaju działalności. Zawsze będzie ktoś, kto będzie chory. Jeżeli w chwili śmierci będziesz miał pragnienie kontynuowania tej filantropii, będziesz musiał przyjąć następne ciało materialne, aby ciągnąć swą pracę w świecie materialnym. Nie będziesz mógł się od tego uwolnić, będziesz kontynuować egzystencję. Lecz jeśli będziesz pamiętać o Krysznie, będziesz mógł przenieść się do świata duchowego. Nie widzimy w Bhagavad- gicie zalecenia, by angażować się w tego typu pobożne czynności. Prabhupad porównuje je do mokrych i suchych odchodów. Myślimy: ,,O, te suche odchody są o wiele lepsze''- ale to wciąż są odchody, ponieważ ta działalność ciągle znajduje się na materialnej platformie. Oto kolejna iluzja umysłu- że możemy pomóc ludziom. Sami toniemy, ale myślimy że możemy pomóc innym tonącym. Sami cierpimy tak bardzo, że nie możemy ulżyć innym. Dlatego naszym pierwszym interesem jest wydostanie się z tego świata materialnego. Tak jak w więzieniu- każda klasa więźniów musi cierpieć, więc najlepszą rzeczą dla nich jest wydostanie się z więzienia. Materialny świat porównywany jest do takiego więzienia. Ale ponieważ nie znamy nic oprócz więzienia, traktujemy je jako kompletną całość. Jesteśmy bardzo dumni: ,,Och, jestem najlepszym więźniem, popatrzcie jak wszystkim pomagam.'' Czy ta odpowiedź cię zadowala?

Bhakta: Nie bardzo, dlatego, że nie rozumiem teraz jak mają wyglądać stosunki międzyludzkie. Czy mamy być obojętni na cierpiących? Czy mamy tych szpitali nie budować? Czy mamy nie pomagać cierpiącemu? Nie rozumiem.

Odpowiedź: Chodzi o to... Tak jakbyśmy mieli wrzód na ręce i chcieli się uwolnić od niego. Myślimy, że ulgę przyniesie dmuchanie na niego, ale takie dmuchanie niczego w rzeczywistości nie zmieni. Jeśli chcesz rzeczywiście się od tego uwolnić musisz pójść do lekarza, żeby zrobił operację i wyciął go. Podobnie (jest z tym). To dobrze, że jest ci przykro, gdy inni cierpią. Ale czemu nie dać im czegoś, aby nie musieli więcej cierpieć? W innym wypadku, działalność szpitala nie zagwarantuje, że oni nie będą musieli tam wrócić. Tak naprawdę oni tam na ogół wracają. Znowu wrócą do szpitala, znowu będą chorować i umrą. Nie mówimy, że teraz należy zamknąć wszystkie szpitale, ale jest pewna grupa ludzi, którzy utrzymują te szpitale (...). Dlaczego nie uznać, że powinna być również klasa ludzi nadająca społeczeństwu duchowy kierunek, dająca wiedzę o świecie duchowym i naszej duchowej tożsamości. Taka klasa ludzi jest społeczeństwu ludzkiemu również potrzebna, aby dawać ludziom nadzieję, nadzieję na przyszłość. Inaczej przyszłość rysuje się ciemno. Ludzie myślą: ,,jak jesteś martwy- to jesteś martwy, wszystko skończone'' i tracą nadzieję. Oba te rodzaje działalności mogą istnieć równolegle, lecz patrząc obiektywnie, stwierdzimy, że najlepsza jest praca tego, kto daje duchowe informacje. Dlatego w społeczeństwie wedyjskim bramini uważani byli za głowę. Nie oznacza to, że nie było żadnych lekarzy itd., lecz w skali porównawczej, głowa była ważniejsza od rąk.

Bhakta: Ja to rozumiem, ale chodzi mi o takie


Date: 2016-03-03; view: 901


<== previous page | next page ==>
Związek guru i ucznia | Pragnienie sławy
doclecture.net - lectures - 2014-2024 year. Copyright infringement or personal data (0.017 sec.)