Home Random Page


CATEGORIES:

BiologyChemistryConstructionCultureEcologyEconomyElectronicsFinanceGeographyHistoryInformaticsLawMathematicsMechanicsMedicineOtherPedagogyPhilosophyPhysicsPolicyPsychologySociologySportTourism






ZADZIWIAJĄCE ODDZIAŁYWANIE MEZMERYZMU NA UMIERAJĄCEGO. 5 page

Lecz przede wszystkim słuszne wywołała oburzenie ta okoliczność, że ów nikczemny chłystek, wzorzyście wywodząc nogami już to fandanga, już to piruety - nie zachowywał w tańcu żadnych prawideł i nie miał najmniejszego pojęcia o tym, co znaczy - jak to mówią - maszerować wedle taktu.

Tymczasem nie zdążyła jeszcze poczciwa ludność grodzka rozewrzeć oczu na oścież, gdy nagle punkt o pół minuty do dwunastej - ów urwipołeć - czy dacie wiarę mym słowom? - rzucił się rozpędnie w sam środek sławetnego zgromadzenia, czyniąc tu jedno chasse ówdzie - jedno balance - po czym, wykonawszy jeden piruet i jeden zwrot zefirowy, gołębim lotem pofrunął ku wieżycy Ratusza, kędy gwardian zegarowy z fają w gębie osłupiał w poczuciu własnej godności i własnego przerażenia.

Atoli tyci nicpoń w te pędy zdzielił go w nos pięścią, potrząsnął owym nosem, pociągnął za ów nos, przyrzucił na bakier głowie gwardiana olbrzymi szapoklak, wtłoczył mu go aż po oczy i aż po gębę - potem wzniesioną ku górze ogromniastą skrzypką, jął go tłuc tak długotrwale i tak jędrnie, że - zważywszy na odętość gwardiana i na wielkość oraz próżnię skrzypki - można było przysiąc, iż cały regiment tęgich bębnów grał pobudkę diabelską na dzwonnej wieży Vondervotteimittissu.

Nie wiadomo, do jakich rozpaczliwych czynów zemsty mogłaby doprowadzić mieszkańców owa napaść, godna oburzenia, gdyby nie ta wielce poważna okoliczność, iż do południa brakowało jeno pół sekundy. Dzwon za chwilę miał wydzwonić godzinę, zaś było to sprawą bezwzględnej i wyższej konieczności, aby każdy miał na oku swój zegarek.

A tymczasem stało się oczywistością, że właśnie w tej chwili zuchwalec, zapodziały w dzwonnicy, ma coś przeciwko dzwonowi i wtrąca się nie do swoich rzeczy.

Lecz, ponieważ dzwon zaczął dzwonić, nikt nie miał czasu na śledzenie ruchów zdrajcy, gdyż każdy natężył uszu gwoli rachowania uderzeń.

- Raz! - Zawołał dzwon.

- Rass - odpowiedział z głębi każdego, obitego skórą fotela każdy wiekowy a tyci jegomość z Vonderyotteimittissu.

- Rass - pochwycił zegarek onego jegomości.

- Rass - powtórzył zegarek jego małżonki.



- Rass - orzekły zegarki chłopców i tycich pozłacanych klęjpotów, przytwierdzonych do ogona kota i maciory.

- Dwa - ciągnął dalej wielki dzwon.

- Tfa - powtórzyły wszystkie mechaniczne odgłosy.

- Trzy - cztery - pięć - sześć -siedem - osiem -dziewięć - dziesięć - gadał dzwon.

- Tszy - szteri - piens -szes - szedejm - oszim - zewens - zesens -odpowiedziały echa.

- Jedenaście!- Rzekł olbrzymiec.

- Jeidenazce - potwierdziła lilipucia gromada zegarków kieszonkowych.

- Dwanaście!! - Rzekł dzwon.

- Tfanaszce - odpowiedziały wspomniane zegarki, doskonale wyćwiczone i w takt miarowo dzwoniące.

- I już jest tedy - południe!- Orzekli wszyscy leciwi a tyci jegomoście, przywracając zegarki swym kieszeniom, lecz wielki dzwon nie zakończył swej pracy jednocześnie z nimi.

- Trzynaście!!- Zawołał nagle.

- Diabli dopust - westchnęli ciężko tyci staruszkowie, blednąc i wypuszczając z ust fajki oraz usuwając prawe nogi z lewych kolan.

- Diabli dopust - jęczeli nadal.- Tszynassie! Tszynassie! Mój Boże! Wybila gozina tszynasta!

Mogę się targać na opis straszliwej sceny, która właśnie nastąpiła? Cały Vondervotteimittiss, jako jeden mąż, uderzył w lament zgiełkliwy.

- Co ja posznę z mym pszuchem - skomlał ród tycich chłopów - jestem glodny od goziny!!

- Co ja posznę z moją kapustą! - Wołały wszystkie małżonki. - Jusz od goziny powinny być w ukropie!

- Co ja posznę z moją fajka? - Zaklęli tyci staruszkowie. - Pioruny i blyskafice! Jusz od goziny powinna byla być zgaszona!

I z gwałtowną zapalczywością nabili znowu fajki i, pogrążywszy się w fotelach, jęli pykać tak szybko i tak zawzięcie, iż całą dolinę przepełnił natychmiast obłok nieprzenikniony.

Tymczasem wszystkie głowy kapuściane spłonęły jaskrawym szkarłatem i zdawało się, że sam Diabeł ze starego pieca zawładnął wszystkim, cokolwiek miało kształt zegara.

Zegary, rzeźbione na meblach, rozpląsały się jak pod wpływem czarów, podczas gdy inne przynależne kominkom, zaledwo mogąc się powściągnąć w swej wściekłości, zapamiętały się w tak uporczywym wydzwanianiu owego: Trzynassie! Trzynassie! Trzynassie! I tak się zawzięły w trzepocie i rozruchu swych wahadeł, że widok ów był naprawdę przerażający!

Lecz - co gorsza - kocury i wieprze nie mogły ścierpieć nadal wybryków ze strony przypiętych do ogona tycich zegarków samograjów i okazały niezadowolenie za pomocą gromadnego wymarszu ku placowi z przydatkiem wzajemnych kuksańów i szturchańców, pokrzyków i poryków - istny i przeraźliwy sabat miauczeń i kwiczeń! A nadto skakały do twarzy przechodniom i zaprzepaszczały się pod spódnicami, wytwarzając harmider najstraszliwszy, jaki tylko mogłaby dopuścić do swej wyobraźni istota rozsądkiem obdarzona. Zaś nikczemny a tyci lalaco, utwierdzony na dzwonnicy, dokładał najwidoczniej wszelkich starań, aby doprowadzić wszystko do stanu, którego widok rozdzierałby serce!

Zdołano od czasu do czasu wypatrzyć złoczyńcę spoza kłębów dymu. Trwał zawsze - tam, na wieżycy - w postawie siedzącej na wieżycowym jegomościu, poległym wzdłuż - na plecach.

W zębach swych dzierżył - niegodziwiec - sznur od dzwonu i za przyczyną nieustannych na lewo i na prawo wstrząśnień głową urabiał taki zgiełk, że uszy moje na samą myśl o tym podzwaniają dotąd jego odgłosem.

Na jego kolanach spoczywała przeolbrzymia skrzypka, na której oburącz bez składu i ładu rzępolił i w ohydny sposób udawał - błazen niegodziwy -że gra arię z Judy O'Flannagana z Paddy O'Raferty'ego!

Na widok tak nieszczęsnego stanu rzeczy ze wstrętem porzuciłem plac i teraz oto zwracam się do wszystkich miłośników dokładnych godzin i dobrze przyrządzonej kapusty. Wyruszmy gromadnie ku miastu i przywróćmy ład dawny Vondervotteimittissowi, zrzucając małego wisusa na łeb, na szyję z dzwonnicy.

 


Date: 2015-12-17; view: 236


<== previous page | next page ==>
ZADZIWIAJĄCE ODDZIAŁYWANIE MEZMERYZMU NA UMIERAJĄCEGO. 4 page | PRZEDWCZESNY POGRZEB
doclecture.net - lectures - 2014-2017 year. Copyright infringement or personal data (0.011 sec.)